czwartek, 22 maja 2014

Volish Vollimizer V2

Kupiłem to coś - przyznam szczerze - dla żony, bo to ona używa małych (typu eGo) baterii. Ja za nimi nie przepadam ze względu na małą pojemność.

Volish - Volimizer V2


Kilka słów o samym atomizerze.

Parownik wykonany bardzo dobrze, sprawia wrażenie bardzo trwałego (i taką się też cieszy opinią).Idealnie licuje się z baterią, nie ma żadnych przerw. Wygląd oczywiście kwestia dyskusyjna, może nieco toporny ale mi osobiście bardzo się podoba.

Konstrukcja górnogrzałkowca, grzałki o bardzo krótkich sznurkach, co zmusza użytkownika do pochylenia do pozycji poziomej co kilka głębszych zaciągnięć - wg mnie nie jest to żaden problem i sam nigdy bobra na tutaj nie doświadczyłem ale rozumiem że są osoby którym to może nie odpowiadać.

Fabryczna grzałka o oporności 2,0 oma - pojedyncza.

Pali się to jak na takie maleństwo o tak "nędznej" grzałce zadziwiająco dobrze. To co uderza najbardziej to sposób w jaki ten atomizer oddaje smak - tu jest rewelacyjnie. Dymek też jest obfity i bardzo biały. Moim zdaniem osiągnięty rezultat to doskonale dobrana konstrukcja grzałki (jej budowa i sposób w jaki się nagrzewa) do średnicy otworu powietrznego. Innymi słowy choć grzałka jest raczej małej wydajności (w porównaniu do tego co można zbudować w atomizerach typu RBA) to nie wielki jest także przepływ powietrza i razem w takim układzie jako całość po prostu działa to bardzo fajnie.

Moim zdaniem, produkt bardzo udany i godny następca dla parownika Crystal 2.


Warto wiedzieć ze parownik ten występuje w 2 wersjach. Ja posiadam V2 która ma po pierwsze inny ustnik  - duży z komorą na skropliny, łatwo demontowalny ale także nie kompatybilny z niczym innym. Dodatkowo ta wersja posiada pin plusowy na sprężynie co niweluje problemy kontaktowe z baterią.

Volish - Volimizer V1


Do parowników pasują ponoć grzałki od Blackera Swift X2 (nie sprawdzałem ale wygląda że jest to to samo).
http://freesmoking.pl/clearomizer-blaker-swift-2/



Nie udało mi się jeszcze znaleźć grzałek z długimi sznurkami do tego, jak ktoś wie gdzie kupić to proszę o cynk ;)

Aspire Nautilus

Coś mnie podkusiło ... i kupiłem sobie taki własnie wynalazek.

poniżej zdjęcia ze strony producenta: http://www.aspirecig.com


Aspire - Nautilus

Aspire Nautilus - wymienna grzałka
Aspire - Nautilus - szklany zbiornik
Aspire - Nautilus - regulacja przepływu powietrza
Kupiłem ten parownik bo szukałem czegoś co po pierwsze będzie dolnogrzałkowcem po drugie będzie pasowało do zasilania typu mod i po trzecie chciałem by miało sprawną regulację przepływu powietrza.

Fabryczna grzałka jest podwójna, oporność 1,8 oma. Nic nie cieknie, nic nie bulgocze, dymi bardzo przyjemnie (tak smak jak i chmura jest przyzwoicie ale ... zawsze pozostaje jakieś ale hehe). Wielki plus dla regulacji przepływu powietrza, mechanizm działa wzorcowo - najlepszy mechanizm z jakim dotąd miałem do czynienia. Wygląd nawet nawet, szklany zbiornik, wszystko ładnie spasowane - jest OK.

To co mnie wkurza w tej zabawce to konstrukcja grzałki. Żeby zrobić w tym swoją grzałkę trzeba się mocno napocić. Wewnątrz tej metalowej tubki w jej dolnej części są cztery małe otworki (wielkości igły) którymi płyn wcieka na - uwaga - wg. mnie bawełnianą szmatkę która wyściela ścianki wewnątrz dolnej części tej tubki i dopiero wewnątrz tej otuliny jest osadzona normalna grzałka sznurkowa typu dual-coil stykająca się bardzo krótkimi standardowymi sznurkami z tym właśnie bawełnianym kołnierzem. Tam jest na prawdę bardzo ciasno i ledwo można zobaczyć jak to jest zrobione. Żeby tego było mało, wewnątrz tej tulejki metalowej jest jakoś osadzona druga. Ta wspomniana wyżej bawełniana otulina jest osadzona pomiędzy ściankę wewnętrzną i zewnętrzną. Jeśli się ją wyjmie to jest potem problem by osadzić ją ponownie - mi się to nie udało - choć zapewne dla bardziej ambitnych i zdeterminowanych osób zadanie będzie wykonalne. W każdym razie ja już byłem mocno wkurzony bo nie mogłem się oprzeć wrażeniu że cała ta konstrukcja zrobiona jest tak a nie inaczej specjalnie po to by utrudnić robienie własnych grzałek czyli zmusić użytkownika do kupowania nowych grzałek u producenta pozbawiając jednocześnie użytkownika możliwości kontroli nad chmurką - czyli bierz to co jest, ciesz się człowieku a potem nam płać (za nowe grzałki) albo spadaj. 

Podejrzewam że nie prędko jeśli w ogóle pojawią się zamienniki tych grzałek bo jest to rozwiązanie raczej niszowe - to nie jest standard jak np Vivi.

Moja pierwsza próba zrobienia grzałki do tego (standard microcoil + wata) zakończyła się całkowitą porażką (wyjąłem tę bawełnianą otulinę) i po prostu zalało parownik. Wyczyszczenie i osuszenie papierowym ręcznikiem dolnej podstawy parownika też nie jest proste z uwagi na wewnętrzne krawędzie. Pozalewałem blat liquidem, łapy mokre, perspektywy na to że tego konkretnego wieczoru zrobię do tego jakąś grzałkę - żadnej. Przyszła mi wtedy do głowy taka refleksja... jak proste i przyjemne to było w poprzednim parowniku dolnogrzałkowym którego dotąd używałem - Protanku i co mi w tym atomizerze nie pasowało... Nie pasowało mi kilka rzeczy - rozmiar, brak regulacji przepływu powietrza, brak wymiennych ustników. 

Obecnie pale na Kayfun - pojedyncza mikrogrzałka 1,6 om (10x0,30 Kanthal) + wata i jest to zestaw który bije ten parownik na głowę pod względem smaku i chmury. No niestety :) - prawda jest taka że zmarnowałem 100 zł heh.

Chyba czas poszukać czegoś nowego :)

- Może Fogger V2?

Czy używam Aspire - Nautilus - obecnie nie, bo fabryczne grzałki jakoś mi nie leżą. Pobawię się jeszcze być może z własnymi grzałkami do tego bo przecież na YouTube są ludzie którym się udało... tyle że aktualnie nie chce mi się z tym walczyć, zmęczony i zirytowany kończę z tym "cudem" na dziś.

poniedziałek, 19 maja 2014

Podkręcanie mocy - efekty uboczne - kilka myśli

Na blogu Starego Chemika pojawił się bardzo ciekawy post. Zachęcam do zapoznania się z jego treścią.

Czy podkręcanie mocy ma sens? Wyniki analizy chmury z e-p

Wg informacji które można tam przeczytać chmurzenie na zbyt wysokiej mocy grzałki może być bardziej szkodliwe niż nam się wszystkim - entuzjastom e-papierosów - wydaje. Dla mnie oczywiście nie jest to dobra wiadomość. Ze wstępnych wyliczeń wynika dla mnie że bezpiecznie jest kiedy ta moc ustawiona jest w przedziale 5,5 - 6,5 W - przynajmniej w ramach tam przetestowanego zestawu który jest bardzo standardowym zestawem no może z tą różnicą że oporność grzałki rzędu 2,4 oma to dla normalnych baterii bez regulacji napięcia wg mnie nie jest już standardem. Wg mnie dla takich baterii większość osób wybierze grzałkę 1,6 lub 1,8 oma czyli w znaczny sposób zwiększy moc grzałki - zrobi coś co w świetle powyższych informacji jest niebezpieczne albo przynajmniej mniej bezpieczne i nie zalecane.

W chwili gdy piszę ten artykuł palę sobie na Kayfunie, klasyczna grzałka o oporności 1,7 oma. Oczywiście napięcie żeby dopasować odpowiednio do tej zalecanej mocy muszę zmniejszyć do jakiś 3,2 V (to daje około 6 W, jeśli ma to być około  5,5 W to napięcie powinno spaść jeszcze o oczko czyli do 3,1V. Przy tak niskim napięciu chmurka jest dla mnie już zdecydowanie nie akceptowalna :(

Zestaw testowy to Clearomizer Crystal 2 - stary dobrze znany, popularny i ceniony parownik który w porównaniu do Kayfuna ma jednak dość dużo różnic a największą z nich w kontekście tego tematu jest tzw. przepływ powietrza który w Kayfunie jest znacznie większy. Co to znaczy? Wg mnie im większy przepływ, tym szybciej grzałka się chłodzi - tak na logikę - czyli wolniej się nagrzewa. Jak się domyślam, bo przecież nie ma na to żadnych badań i pewnie nie będzie oznacza to teoretycznie, że Kayfunowi można by dać ciut więcej mocy (zgodzicie się z tym?).

Wiadomo - są różne parowniki, rożne grzałki. Wiadomo już także że od jakiejś (jakiej?) temperatury tej grzałki może nie być bezpiecznie, choć wydaje mi się że sama temperatura to tylko jeden z czynników bo przecież to czy grzałka zbudowana jest na sznurku czy np na wacie/ lub tzw. "szmacie" też ma ogromne znaczenie. W tym drugim przypadku - te gorące druty będą ciągle lub prawie ciągle mokre lub wilgotne podczas gdy na sznurkach szybko może dojść do ich całkowitego wysuszenia? Zobaczcie jak łatwo o tzw. "bobra" przy parowniku typu Crystal 2 a jak ciężko o niego w przypadku Kayfuna.

To co mnie jednak bardziej w tym wszystkim zastanawia to to, że chmurząc na modyfikowalnych zestawach (czyli wszelkie mody, baterie ze sterowaniem napięcia plus rożne atomizery typu RBA) w zasadzie tracimy całkowicie kontrolę nad tym jaki ten dym jest - nie mówię o ilości tego dymu czy smaku ale o jego właściwościach chemicznych. Tracimy wiedzę jak to jest potencjalnie szkodliwe - smutne ale prawdziwe.

Wobec powyższej logiki posunięcia UE tudzież innych rządów które dążą do zakazu sprzedaży wszelkich modów, produktów niestandardowych wydają się nie być takie złe i głupie (choć oczywiście fakt braku zakazu sprzedaży zwykłych papierosów nie przystaje do tego zachowania ni cholerę - choć ja tam mam swoją teorię dlaczego tego nie zrobią).

czwartek, 8 maja 2014

Kayfun - jak robić grzałki?

Na dzień dzisiejszy gdy piszę ten post, próbowałem kilku różnych setupów. Większość z nich zbudowana była w oparciu o tzw mikrocoils. Dla tych którzy nie znają tematu gorąco polecam ten wątek microcoils na "zielonym forum" - kopalnia wiedzy :) 

Sprawdzony wielokrotnie opisywany setup z pojedynczą grzałką to drut 0,25 - 0,3 mm Kanthal, nawijany 8-10 x (zwojów) na pręcie o średnicy 2-2,2 mm. Mnie wyszło oczekiwane 1,7 om oporności. Zamiast sznurka stosuję obecnie tylko i wyłącznie watę ale jak słusznie na jakimś forum ktoś napisał - w zasadzie im jest jej mniej tym lepiej! Wata absolutnie nie może być mocno zrolowana, ugnieciona i powinna być puszysta, tak jak widać to np na tym zdjęciu :
(zdjęcie z forum użytkownika pol )

Zrobiłem także bez żadnych problemów bardzo ładną i sprawną grzałkę typu dual (dual microcoil) tak jak zaprezentowane to zostało w tym filmie:


Badałem - właściwie ciągle to robię -  różne druty/ilości zwojów w układzie grzałek podwójnych lub pojedynczych (nie bawiłem się jeszcze w quady). 

Obecnie stoję na stanowisku że średnica grzałki wcale nie musi być bardzo niska typu 1-1,2 mm. Nie zauważyłem by w jakiś pozytywny sposób wpływało to na "chmurzenie". Domyślam się że chodzi o to że wynikowo mniejsze średnice dają mniejsze grzałki, szybciej nagrzewające się i stygnące (zwyczajnie mniej żelastwa) czyli ogólnie o mniejszej bezwładności.

Przez takie małe średnice jest jednak bardzo trudno potem przełożyć watę (bez wcześniejszego zrolowania tej waty w cienki knot) a sama ilość "knota" nie jest wg mnie wystarczająca. Wata "w grzałce" (ta wewnątrz zwojów) jest bezpośrednim magazynem z którego druty "piją" liquid w trakcie pracy grzałki. Według mnie przy dłuższych zaciągnięciach płyn nie nadąża z przesiąkaniem z bocznych obszarów knota i podstawy bezpośrednio pod gorący drut .Może nie daje to jeszcze "bobra" ale wydatnie zmniejsza ilość dymu i smak, po prostu po 2-3 sekundach grzałka nie jest już mokra a jedynie "wilgotna". Po kilku zaciągnięciach zwyczajnie daje się odczuć że w komorze grzałki jest zbyt sucho.

Obecnie robię więc grzałki tylko na średnicy około 2 mm z drutu Kanthal 0.30 lub 0,25 bo łatwiej go modelować i można zrobić większą liczbę zwojów. Grzałka taka lepiej znosi także przepalania i nie deformuje się (np podczas wymiany waty). Gdy chcę taką grzałkę wymienić po prostu wykręcam śruby i zakładam inną. Wyeksploatowane grzałki przepalam palnikiem, myje i suszę - bardzo rzadko zdejmuje je do tego celu z atomizera.


Polecam lekturę mikrocoils na forum

[EDIT 10.2014] - zapraszam na lekture postu w którym opisałem nieco bardziej skomplikowane grzałki jakie można zamontowac w tym parowniku - Grzałka typu Claption Coil, Twisted Coil - dla Kayfuna

[EDIT 11.2014] - polecam wszystkim próby na grubszych drutach, 0,35 0,38 a nawet 0,4. Liczbą zwojów dopasujecie sobie oporność tak by wasz mod - elektroniczny to udźwignął (no chyba że macie już mechanika, wtedy ten problem Was nie dotyczy). Ja na obecną chwilę przestałem robić grzałki z drutu poniżej średnicy 0,35. Co dla mnie dość dziwne - nie widzę żadnych wad w stosunku do mniejszych średnic drutów a wręcz odwrotnie, jakoś lepiej mi to wszystko smakuje a i sama grzałka trudna jest potem do uszkodzenia. Polecam sprawdzić sobie setup 8-9 zwojów na średnicy 2,5 mm z drutu 0,35. Dla mnie osobiście - bardzo fajna konstrukcja. Chętnie natomiast poczytam jakie są Wasze ulubione "setupy"!

[EDIT 03.2016] - setupy grzałek dość szybko się dezaktualizują. Dzieje się tak bo coraz to nowsze parowniki mają coraz większe otwory powietrzne co przekłada się na prędkość i ilość zaciąganego do płuc powietrza. Oczywiście to sprawdza się tylko w metodzie palenia bezpośrednio do płuc. Chodzi o to że przy dużym przeciągu, można nawet ogromną grzałkę rozgrzewać do bardzo wysokiej temperatury w bardzo krótkim czasie a i tak nie dojdzie do jej (oraz liquidu) przegrzania, bo własnie to powietrze owiewa nam tę grzałkę skutecznie ją chłodząc. Obecnie robię już tylko na drucie 0,5 SS316L który świetnie nadaje się do obsługi trybu Temp we współczesnych modach.

czwartek, 10 kwietnia 2014

E-papierosy w świetle najnowszych badań

Polecam film każdmu kto jest zainteresowany tym tematem a także każdemu palaczowi konwencjonalnych papierosów.






Opublikowano 4 mar 2013
Czy elektroniczne papierosy są szkodliwe? To pytanie ważne dla milionów Polaków palących papierosy oraz dla setek tysięcy tych, którzy już przeszli na e-palenie. Do tej pory pojawiały się na ten temat sprzeczne i niekompletne informacje. Sprawa jest tym bardziej interesująca dla opinii publicznej, że Unia Europejska podjęła niedawno prace zmierzające do zakazania e-papierosów. Projekt już ten budzi liczne kontrowersje w krajach członkowskich, w tym w Polsce, w której mieszka ponad pół miliona e-palaczy.
Gościem specjalnym był światowej klasy specjalista w zakresie wpływu palenia na organizm człowieka - profesor Andrzej Sobczak, kierownik Zakładu Szkodliwości Chemicznych i Toksykologii Genetycznej w Instytucie Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu.

Konferencja prasowa odbyła się 27 lutego w Centrum Prasowym Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Kayfun lite EHPRO (klon)

Nabyłem już jakiś czas temu ale z braku czasu za pisanie biorę się dopiero teraz.

Długo zwlekałem z tym zakupem z kilku powodów. 
Po pierwsze - z finansowych - byłem zadowolonym użytkownikiem Magoo na którego poszło sporo pieniędzy więc wydatek na kolejny (jednak nie taki wcale znowu drogi) atomizer wydawał mi się trochę zbędny. Za każdym razem jak pojawia się jakaś nowinka w pierwszym odruchu od razu bym ją kupił tylko po to by sprawdzić i mieć swój pogląd na ten konkretny model (coś na zasadzie - a nuż bedzie to mój ulubiony?) ale z drugiej strony zaraz włącza mi się czerwona lampka (coś w stylu "aha, nowy gadzet zrobili bo chcą naciągnąć rzeszę ludzi żeby wydali nieco grosza - nie daj się).

Drugą istotną przyczyną która zniechęcała mnie do zakupu były zdjęcia rozbebeszonych co do elementu atomizerów tego typu (Russian, Kyfun, Taifun itd). Na fotkach można zobaczyć wiele uszczelek, śrubek, poszczególne części składowe, ba nawet śrubokręt dołączany często w komplecie. Wygląda to z pozoru dość skomplikowanie i dla mnie odrzucająco bo przecież Magoo składa się w rękach (no może z wyjątkiem użycia nożyczek do przycięcia sznurka na odpowiednią długość). Długo trwałem w przekonaniu "to nie dla mnie - nie chce mi się".

Ostatecznie zdecydowałem się jednak na zakup jednej z tańszych wersji, raz z ciekawości - która wygrała ze zdrowym rozsądkiem a dwa że miałem chwile zwątpienia jeśli chodzi o Magoo (zmęczyłem się testowaniem różnych setup'ów) - bo co bym nie robił zawsze było mi mało. Mało dymu, mało smaku - nie wiem może to działa na zasadzie "apetyt rośnie w miarę jedzenia"? Może po prostu zawsze bedzie mi mało dokąd chmura nie zacznie przypominać kominu w parowozie? :P

Poniżej zdjęcia ze strony www.e-dym.pl zakupionego przeze mnie parownika Kayfun Lite EPHERO (klon):


Warto wspomnieć że konstrukcja przychodzi praktycznie złożona - nie tak jak an powyższym zdjęciu. Nie ma problemu żeby to wszystko skręcić i zalać, wcześniej trzeba jednak oczywiście przygotować grzałkę co jest jednak na prawdę bardzo proste!

To jak robię do tego atomizera grzałki to kolejny "temat rzeka" - postaram się o tym napisać w kolejnym poście.

Ok. Czas na małe podsumowanie plusów i minusów tego parownika.

Plusy jakie widzę:
- duża smaczna chmura
- duży zbiornik na płyn, nawet jak się pali bardzo dużo, spokojnie wystarcza na cały dzień
- prosta, szczelna, modułowa konstrukcja 
- bardzo skuteczny system podawania płynu pod grzałkę (kolejny długi temat)
- wymienne dripy
- bardzo prosta i skuteczna konstrukcja umożliwiająca montowanie własnych grzałek. To na prawdę jest ogromna zaleta atomizerów tego typu w ogóle. Jeśli używa się waty zamiast sznurka to bez problemu po kilku dniach można starą watę wymienić na nową bez potrzeby dotykania się do zwojów grzałki (jedynie przepalenie). W żadnym innym znanym mi parowniku nie da się tak szybko i łatwo zreanimować zespołu grzewczego.
- nigdy nie odnotowałem wycieków na pin plusowy (jeden wyciek przez otwór powietrzny jak sądzę z winy nadmiaru waty w komorze grzałki)
- na rynku jest też cała gama dodatkowego asortymentu tj. wymienne uszczelki, zbiorniki, poszczególne elementy z przeźroczystego tworzywa a także różne modyfikacje pozwalające skrócić wysokość samego atomizera albo elementy pozwalające skrócić zestaw w niektórych modach i to wszystko można kupić u nas, nie na jakiś zachodnich stronach.

Kayfun spare tank
zdjęcia pochodzą ze strony www.e-dym.pl


Minusy:
- zbyt duży otwór powietrzny - subiektywne odczucie, zbyt duży przeciąg przekłada się na krótkie zaciągnięcie (szybko kończy się oddech) i w konsekwencji jest intensywna (gęsta/biała) chmura i bardziej płaski smak. Póki co radzę sobie z tym w ten sposób że połowę otworu zaklejam taśmą przeźroczystą - mało elegancko ale skutecznie. Chętnie posłucham jak inni radzą sobie z tym problemem jeśli w ogóle go mają.
- drip - to wg mnie najgorszy element tego konkretnie atomizera. Teoretycznie jest wymienny (510?) ale to nie do końca prawda, bo żaden z moich dripów typu 510 nie pasował - ten jest nieco węższy. Fabryczny drip ma także zdecydowanie zbyt duże luzy i wg mnie zbyt mały otwór w górnej części przez co szybko zbierają się w nim skropliny i kilka razy dziennie zdarzało mi się ich napić. Problem skroplin całkowicie zniknął gdy użyłem innego ustnika o stosunkowo dużym otworze. Ustnik dobierałem na miejscu w sklepie bo kupując w necie nie ma żadnej pewności że będzie pasował a nie chciałem się bawić w ręczne dostosowywanie jego średnicy do otworu.

ustnik "kolorowy" z e-dym.pl (kilkanaście zł)

- w mojej opinii konieczność tankowania przez dolny otwór który zamykany jest śrubką. Część osób twierdzi że z powodzeniem można go tankować odkręcając górny cap - nie mam zdania na ten temat jeszcze ale jakoś sobie tego nie wyobrażam bo odkręcając górny cap odkręca mi się także komin komory grzałki. W każdym razie, jest to trochę uciążliwe, trzeba też zawsze mieć ze sobą jakiś (choćby ten malutki z zestawu) śrubokręt.
- mało atrakcyjny wygląd (opinia znowu subiektywna, moim zdaniem Magoo jest o niebo ładniejszy - bardziej "elegancki")

Na koniec chciałem dodać, że na obecną chwilę używam już tylko Kayfuna i nie sądzę bym wrócił jeszcze do któregoś z poprzednich posiadanych przeze mnie parowników, nawet do Magoo którego jeszcze nie tak dawno tak zachwalałem.

Poniżej kilka moich fotek.





wyraźnie większy niż w oryginalnym ustniku otwór
a tak wygląda ustnik po skróceniu (ucięty po zdjęciu "koralików"):

- a jak robić do niego grzałki - opisałem w kolejnym poście - zapraszam.




niedziela, 9 lutego 2014

Innokin SVD body + Magoo

Miałem ostanio problemy ze swoim evic'iem (zaliczył kilka upadków), kolejne klejenia i lutowania nie przynosiły już zadawalających rezultatów nadszedł więc czas na nowy zakup.

Początkowo miałem po prostu kupić nową głowicę bo przecież kubek baterii i sama bateria jest sprawna a sam evic jako taki zacnym modem jest i w zasadzie nie mam do niego żadnych pretensji - oprócz może tego właśnie że jest miejscami plastikowy a przez to dość jednak delikatny.

Swojego evica kupiłem rok temu - właściwie to zakupiliśmy z kumplami trzy sztuki w tym samym czasie i okazuje się że po roku każdy jest w opłakanym stanie, po kilku klejeniach i lutowaniach, każdy ma pękniętą osłonę wyświetlacza (ale oprócz tego sama elektronika w pełni sprawna).

Postanowiłem więc dać szansę innemu modzikowi - szukałem czegoś co ma jak evic ładowanie z body. Nie miałem ładowarki i nie chce mi się co wieczór wyciągać baterii tylko po to by ją naładować i rano składać do kupy w całość. Ku mojemu rozczarowaniu okazało się jednak że takich modów po prostu nie ma. Tutaj evic okazuje się bezkonkurencyjny (ja przynajmniej nic takiego nie znalazłem, jeśli wiesz o istnieniu takiego moda, proszę zostaw komentarz).

Ostatecznie zdecydowałem się więc na body Innokin SVD - z kilku powodów. Po pierwsze, konstrukcja zwyczajnie mi się podobała optycznie (troche taki stempunkowy design), stalowe body jest dość ciężkie, eleganckie i pewnie leży w dłoni. Elementy są bardzo dobrze spasowane, nie ma luzów, nic nie klekocze a samo urządzenie po prostu aż miło potrzymać w dłoni. Wraz z parownikiem Magoo (który jak pisałem w poprzednich postach jest obecnie jedynym parownikiem którego używam) prezentuje się wg mnie doskonale.

Zestawu używam już około miesiąca czasu. To co mogę o nim powiedzieć w skrócie w porównaniu do evica:

+ za wygląd
+ za wykonanie i spasowanie, mam nadzieję że także trwałość
+ za materiał z którego jest zrobiony 

- za przycisk który nie działa precyzyjnie, często nie kontaktuje (tego problemu nie znałem w evicu)
- za konieczność stosowania zewnętrznej ładowarki
- za długość (zestaw jest znacznie dłuższy niż evic+magoo) przez co mniej poręczny
- za dość prymitywny wyświetlacz (znowu w porównaniu do evica)
- za duży skok regulacji w trypie watów (skok 0,5 W)

powyższe "minusy" to jednak "pierdoły" które nie mają większego znaczenia podczas codziennego użytkowania. Mimo że evic jest mniejszy, i potrafi więcej to i tak z tych dwóch modów jednak wolę SVD.

Poniżej nieco fotek.