Minęło kilka miesięcy odkąd ostatnio coś tu pisałem. Nie wynika to z braku chęci tylko... czasu.
Dziś krótko o dwóch parownikach wymienionych w tytule. Krótko bo właściwie nie wiele mam o nich do powiedzenia a to dlatego, że żaden z nich mnie nie zachwycił w związku z czym po wstępnych testach szybko wróciłem do Arommamizera o którym pisałem wcześniej na blogu.
Oba ustępują mu także pod względem pojemności, smaku (subiektywne odczucie) oraz niezawodności. Mówiąc o niezawodności mam na myśli przede wszystkim wycieki, głównie te z pierścienia regulacji. Po prostu, Aromamizer jest chyba lepiej wykonany, może nieco inaczej skonstruowany, dzięki czemu efekt "pocenia" się na tym pierścieniu jest znikomy. W tf-rta czy Tornado gdy owinąłem parowniki chustką papierową, bo tak najczęściej przechowuje i transportuje nie używane ale zalane parowniki wyciągały one z parowników po kilku-kilkunastu godzinach większość liquidu. Wszystko było mokre.... Nie znoszę tego problemu, lepkich rak...d
Tornado choć bardzo dla mnie atrakcyjny z wyglądu, z dużą bazą jest jednak mało wygodny w przygotowywaniu setupów bo baza lata sobie luzem w podstawie parownika zanim wszystkiego nie skręcimy w całość. Irytująca i głupia wada konstrukcyjna...
Aromamizer Supreme zdystansował je na tyle, że w sumie oba parowniki po około tygodniu zabawy i kilku setupach trafiły na mój parownikowy cmentarz czyli do szuflady.
W wolnej chwili wrzucę tu kilka swoich fotek.
Tymczasem wspomnę tylko że jakiś miesiąc temu zakupiłem Ijoy Limitless którego polubiłem jeszcze bardziej niż zachwalanego tak bardzo na tej stronie Aromamizera. O nim napiszę niebawem (mam nadzieję)