niedziela, 9 lutego 2014

Innokin SVD body + Magoo

Miałem ostanio problemy ze swoim evic'iem (zaliczył kilka upadków), kolejne klejenia i lutowania nie przynosiły już zadawalających rezultatów nadszedł więc czas na nowy zakup.

Początkowo miałem po prostu kupić nową głowicę bo przecież kubek baterii i sama bateria jest sprawna a sam evic jako taki zacnym modem jest i w zasadzie nie mam do niego żadnych pretensji - oprócz może tego właśnie że jest miejscami plastikowy a przez to dość jednak delikatny.

Swojego evica kupiłem rok temu - właściwie to zakupiliśmy z kumplami trzy sztuki w tym samym czasie i okazuje się że po roku każdy jest w opłakanym stanie, po kilku klejeniach i lutowaniach, każdy ma pękniętą osłonę wyświetlacza (ale oprócz tego sama elektronika w pełni sprawna).

Postanowiłem więc dać szansę innemu modzikowi - szukałem czegoś co ma jak evic ładowanie z body. Nie miałem ładowarki i nie chce mi się co wieczór wyciągać baterii tylko po to by ją naładować i rano składać do kupy w całość. Ku mojemu rozczarowaniu okazało się jednak że takich modów po prostu nie ma. Tutaj evic okazuje się bezkonkurencyjny (ja przynajmniej nic takiego nie znalazłem, jeśli wiesz o istnieniu takiego moda, proszę zostaw komentarz).

Ostatecznie zdecydowałem się więc na body Innokin SVD - z kilku powodów. Po pierwsze, konstrukcja zwyczajnie mi się podobała optycznie (troche taki stempunkowy design), stalowe body jest dość ciężkie, eleganckie i pewnie leży w dłoni. Elementy są bardzo dobrze spasowane, nie ma luzów, nic nie klekocze a samo urządzenie po prostu aż miło potrzymać w dłoni. Wraz z parownikiem Magoo (który jak pisałem w poprzednich postach jest obecnie jedynym parownikiem którego używam) prezentuje się wg mnie doskonale.

Zestawu używam już około miesiąca czasu. To co mogę o nim powiedzieć w skrócie w porównaniu do evica:

+ za wygląd
+ za wykonanie i spasowanie, mam nadzieję że także trwałość
+ za materiał z którego jest zrobiony 

- za przycisk który nie działa precyzyjnie, często nie kontaktuje (tego problemu nie znałem w evicu)
- za konieczność stosowania zewnętrznej ładowarki
- za długość (zestaw jest znacznie dłuższy niż evic+magoo) przez co mniej poręczny
- za dość prymitywny wyświetlacz (znowu w porównaniu do evica)
- za duży skok regulacji w trypie watów (skok 0,5 W)

powyższe "minusy" to jednak "pierdoły" które nie mają większego znaczenia podczas codziennego użytkowania. Mimo że evic jest mniejszy, i potrafi więcej to i tak z tych dwóch modów jednak wolę SVD.

Poniżej nieco fotek.













środa, 15 stycznia 2014

własna grzałka - kolejne podejście

Co jakiś czas, co kilka tygodni mam tak że zaczynam eksperymentować z grzałkami w Magoo. Robię wówczas kilka grzałek, w poszukiwaniu tej swojej najlepszej wymarzonej, produkującej więcej dymu niż bym chciał. Zwykle te próby są bardziej lub mniej udane z tym że w większości przypadków efekt końcowy daleko odbiega od tego zamierzonego.

Zrobiłem ostatnio grzałkę z około 4,5 cm drutu Kanthal A1 - no chyba że na skutek pomieszania drutów w pudełku gdzie jest ich dosłownie dziesiątki był to jednak jakiś inny drut, w każdym razie był to drut gruby o średnicy 0,25 - ciężki do okręcania na sznurku, nie sprężynujący. Z takim drutem na sznurku bez igły jako stabilizatora podczas nakręcania bardzo kiepsko się pracuje ale jakoś tam poszło.

Wyszła grzałka o oporności około 1,2 om, zwoje równe, dość blisko siebie. Nawinąłem to dość luźno na 4 sznurki o średnicy 2 mm po czym dwa z tych sznurków obciąłem zaraz za grzałką. Dzięki temu pod zwojami było więcej niż zwykle sznura (co miało zapobiegać zbyt szybkiemu jego wysuszeniu podczas długiego zaciągania). Efekt był mizerny, i właściwie że tak będzie wiedziałem jeszcze przed tym zanim na grzałkę trafił liquid. Po prostu nawet na maksymalnych 11W które mogłem wycisnąć ze swojego Evica grzałka rozgrzewała się bardzo powoli, dopiero po 2-3 sekundach zaczynała być pomarańczowa. Mnie osobiście mówi to tyle, że gdy dojdzie płyn, dojdzie przeciąg (zaciąganie) to na skutek parowania grzałką będzie oddawać temperaturę czyli proces jej rozgrzewania zostanie jeszcze bardziej rozciągnięty w czasie, czyli co - grzałka zacznie pracować tak jak bym tego od niej oczekiwał gdzieś po 5-7 sek czyli wtedy kiedy mi już kończy się wdech tak? Pewnie że można rozgrzać grzałkę w ręku przez 3-4 sek i dopiero wtedy dokonać zaciągnięcia jednak takie wapowanie to już żadna przyjemność a i sam smak jest jakiś taki inny bo jednak część tego płynu na tej grzałce w tym czasie zaczyna się już smażyć (?).

Wywaliłem więc grzałkę w kosz i zabrałem się za kolejną. Po serii niezbyt udanych grzałek podwójnych i pojedynczych (gdzie kombinowałem z drutami i sznurkami) postanowiłem wrócić do podstaw czyli zrobić dobrą grzałkę pojedynczą - starałem się by była taka jak w oryginale - bo uznałem że przecież Twórcy parownika wiedzą lub przynajmniej powinni wiedzieć jaka grzałka jest najlepsza, że musi być powód dla którego ich fabryczna grzałka jest taka a nie inna, że ktoś to już mocno testował.

Użyłem więc 2 sznurków 2,5 mm (ale one 2,5 mm to są tylko z nazwy chyba hehe). Jako drut oporowy posłużył krótki bo zaledwie 3,3 cm kawałek drutu Nikrothal80 o średnicy 0,16 mm (oporność 1 cm 0,67 om - odsyłam tutaj do mojego arkusza który znajdziecie w poście o podwójnej grzałce). Sznurki skręciłem ze sobą tak by się przeplatały na krzyż w kubku a drut nawinięty na tym skrzyżowaniu został przy użyciu znacznej siły (zdecydowanie naciągnięty podczas nakręcania). Wyszło oczekiwane 2,2 om oporności. Drut mocno przylega do sznurków które są zbite i twarde. Test na sucho - grzałka nagrzewa się błyskawicznie do czerwoności. Test na mokro - dymi bardzo dobrze już od pierwszych strzałów, jest o niebo lepiej niż wszelkie moje poprzednie próby. Na tę chwilę jest to zdecydowanie najskuteczniejsza grzałka jaką udało mi się stworzyć. Gdzie więc jest tajemnica?

EDIT 10.2014.
Od czasu pisania tego postu minęło wiele czasu. Obecnie nie robię już grzałek żadnych w sposób prezentowany powyżej. Robię tylko tzw. microcoils a zamiast sznurka używam tylko waty. Więcej jak robić grzałki tego typu znajdziesz tutaj.

piątek, 3 stycznia 2014

Dobry liquid?

Dobry liquid - co to właściwie znaczy (?) - na pewno dla każdego coś innego.
Pomijając to co najistotniejsze czyli smak (o gustach się przecież nie dyskutuje) dobry liquid powinien przede wszystkim dobrze "dymić" - bo przecież o to chodzi w całej tej zabawie. Nie bez znaczenia jest także cena - zwłaszcza jeśli ktoś dużo pali (jak ja).

Na początku swojej przygody z e-papierosami jak każdy starałem się poznać skład płynów, wiedzieć jak procentowy skład ich zawartości wpływa np na ilość dymu albo intensywność smaku.

Dowiedziałem się wtedy, że VG (vegetable glycerin) odpowiada za ilość dymu - tak po prostu wielkość obłoku ale ma niewiele wspólnego z odczuwaniem tegoż dymu - tak smaku jak i tak zwanego "kopa" w płucu.
To akurat dość łatwo sprawdzić, wystarczy wypalić baze 100% PG - jak dla mnie coś paskudnego, prawie jak palić olej po frytkach czy rybie, przy zgaszonym świetle w pokoju miałem momentami problem żeby się zorientować ile tego dymu faktycznie wdycham i wydycham bo jest tak słabo odczuwalny. W ustach i w gardle pozostawia wg mnie "maślany" posmak.

Z drugim składnikiem czyli z PG (Propylene Glycol) jest teoretycznie odwrotnie - odpowiada teoretycznie za odczuwanie smaku i właśnie ten "kop" ale gorzej się dymi. Tego czy to prawda nie umiem wprost potwierdzić bo nigdy nie próbowałem palić bazy 100% PG ale chętnie poczytam wasze opinie na ten temat.

Standardowe płyny mają skład 10-30% VG a reszta to PG (pare procent - dosłownie 3-6 odchodzi na jakieś inne składniki - zwykle nie wyszczególnione na etykiecie - tj aromaty, spirytus, woda itp).

Jeśli więc szukasz płynu który będzie dobrze dymił i przyzwoicie smakował teoretycznie powinieneś szukać czegoś o proporcjach zbliżonych do 50%/50% a jeśli masz problem żeby "napalić się" e-papierosem a nie chcesz wapować płynu o większej ilości nikotyny to powinieneś szukać płynów które mają dużą zawartość procentową PG.

W swojej e-papierosowej przygodzie paliłem bardzo wiele rożnych płynów - różnych producentów.
Z początku, jakieś pierwsze pół roku były to niemal wyłącznie smaki owocowe, słodkie i łagodne. Obecnie palę prawie wyłącznie smaki tytoniowe, które na dłuższą metę są dla mnie po prostu mniej męczące. Sporadycznie wapuję także jakiegoś "energetyka" albo miętę, kiedyś lubiłem także smaki kawowe.

To co mogę polecić? Co dla mnie jest dobrym liquidem?

1) od dłuższego czasu moim nr 1 jest liquid firmy Blue Mist - Cuban Cigar, oprócz bardzo mi odpowiadającego smaku, świetnie dymi i co ważne jest w przystępnej cenie (przy zakupie 3x50 ml wychodzi 30 zł za butelkę 50 ml). Mam też zaufanie do dystrybutora, że nie jest to płyn rozlewany w garażu. (skład 70% PG, 25% VG + 5% inne). Ten płyn ma też bardzo mały jak ja to nazywam  "współczynnik syfienia grzałki" - tzn. grzałka stosunkowo wolno pokrywa się "nagarem" a płyn w clearomizerach ciemnieje powoli (jeśli wiecie o czym mówię).



2) Fajny płyn to także Blue Mist - French Pipe - w sumie dość podobny do powyższego, może nawet nieco smaczniejszy, choć delikatniejszy. W porównaniu do Cuban Cigar ten znacznie szybciej brudzi grzałkę co zmusza do częstszej jej wymiany / przepalania.

3) RM1 - CML - również tytoniowy smak, mocniej aromatyzowany ale muszę przyznać że tutaj butelka butelce nie równa - tzn. jedne smakują lepiej niż inne - i są to duże różnice. Być może proces produkcji nie jest tak stabilny a może znaczenie ma np wiek płynu? Powoli zatyka grzałkę.



4) RM1 - DK-TAB - bardzo ciekawy tytoniowy smak. Ma jednak tę wadę że bardzo szybko (już po 2-3 ml) brudzi grzałkę która wówczas w zasadzie uniemożliwia dalsze palenie (robi się nie smacznie).


A jakie są wasze ulubione płyny? Piszcie proszę w komentarzach.



czwartek, 2 stycznia 2014

Grzałki Nichrome

W sklepach pojawiły się grzałki Nichrome. Są to gotowe grzałki do atomizerów RDA (np Magoo - dlatego bardzo mnie to interesuje).

dostępne np tu a także w e-dymie - Grzałki Nichrome


W grzałce zastosowano drut przyłączeniowy o mniejszej oporności. Cena około 30 gr za sztukę, przynajmniej w pierwszym z wymienionych sklepów to cena bardzo przystępna.

Ciekawi mnie jak to się sprawdza? Ktoś próbował?

[Update 2014-02-15]
Kupiłem i używam od kilku tygodni. Rewelacja. Tanie, skuteczne, oszczędzają masę czasu i zabawy z łączeniem drutu oporowego ze srebrnym. Zdecydowanie polecam.

czwartek, 31 października 2013

Magoo

To mój ostatni nabytek jeśli chodzi o atomizery.





Magoo na Evicu

Obecnie gdy piszę ten tekst używam grzałki (pojedynczej) zrobionej z  4,5 cm drutu o średnicy 0,20 mm na skręconym na krzyż sznurku fabrycznym 2,5 mm. 

W necie w sumie nie brakuje opisów tego atomizera więc ja nie będę się tu rozpisywał z ilu to części się składa, jakie ma średnice i długości itp techniczne detale. Skupie się raczej na własnych odczuciach z użytkowania tego kolosa.

No własnie, to co można o nim powiedzieć w pierwszej kolejności to to że jest ogromny, odpowiednio też waży :D Z początku to może wydać się wadą ale ja bardzo szybko do tego przywykłem i teraz po jakiś trzech tygodniach użytkowania (a może to już miesiąc? -  nie chce mi się szukać paragonu) każdy inny atomizer nawet moja dotąd ukochana Vivi Nova wydaje się zwyczajnie tandetny, taki "obrzydliwie plastikowy" i lekki. W takim komplecie środek wagi faktycznie wypada w połowie długości (mniej więcej) dzięki czemu nie mam już wrażenia uciekania z ręki baterii. 

Niektórzy twierdzą że napisy na tym parowniku są tandetne i obciachowe, moim zdaniem nie są nachalne i nie szpecą. W ogóle jeśli chodzi o wygląd, jakość wykonania i spasowania elementów to jest to konstrukcja na bardzo wysokim poziomie. Znacie to uczucie kiedy zwyczajnie przyjemnie jest obcować z jakimś przedmiotem? Ja analogicznie czuję się gdy mam w dłoni któryś ze swoich zegarków - też są duże, ciężkie, na swój sposób eleganckie i co ważne niezawodne.

Niezawodny jest też Magoo. Nie cieknie - na sznurku 2,5 mm (fabrycznie dołączonym) i nawet w 80% odkręconym kominie atomizer nie przepuszcza dosłownie nic. Nigdy nie zdarzyło mi się poczuć choćby małej kropli liquidu w ustach i to jest wielki sukces tej konstrukcji bo czy Vivi czy iClear30 czy jakikolwiek inny dolnogrzałkowiec (na mam na myśli Kanger Pro Tank) - każdy z nich potrafi jednak "poczęstować" kroplą od czasu do czasu w najmniej spodziewanym momencie :P
(edit: Magoo potrafi ciec jeśli grzałka zbudowana jest ze sznurka 2 mm - nie polecam)

Regulacja ilości podawania płynu na grzałkę - można powiedzieć że jest podwójna. Do jednej dostęp jest tylko podczas składania urządzenia. Tę regulację zawsze ustawiam na maksymalny przepływ (bez blokowania). Regulacja zewnętrzna, dostępna dla użytkownika w każdej chwili odbywa się za pomocą "komina" albo jak kto woli ustnika. Kręcąc nim powiększamy lub pomniejszamy szczelinę jaką liguid dostaje się na sznurki. Zakres jest bardzo duży - tzn że daje się to zmieniać w małych krokach i rzeczywiście dopasować do gęstości płynu, mocy, czy aktualnych preferencji smakowo-mocowych. Co to znaczy? - np chcę więcej "kopa" - odkręcam mocniej komin, podbijam napięcie, a jeśli jest zbyt "ostro" a smak gdzieś w tym wszystkim ginie wykonuję odwrotną operację. Ten mechanizm regulacji jest tak doskonały, że nie wyobrażam sobie by za chwilę większość parowników nie miała rozwiązana tego podobnie :) - zobaczymy.

Regulacja powietrza - ja nie używam. Mam to zawsze otwarte na maks, bo nie smakuje mi taki zdławiony dymek - jest jakiś inny. Oprócz tego wydaje mi się że nawet przy całkowicie otwartym dolocie powietrza i tak opór jest w sam raz a dla wielu pewnie będzie nadal zbyt duży. W sumie, nic nie stoi na przeszkodzie by w podstawie dowiercić sobie jeszcze jedną czy dwie dziurki, jak będzie zbyt duży przeciąg to wtedy faktycznie można sobie przecież pierścieniem skręcić. Pierścień od regulacji powietrza chodzi jednak zbyt luźno, bardzo łatwo jest go przestawić gdy nie jest zaklinowany w pozycji całkowitego otwarcia. Sądzę że ten problem można łatwo rozwiązać dokładając czegoś na gwint pomiędzy pierścieniem a podstawą atomizera, ale jak mówiłem, ja tego w ogóle nie używam, więc też nie kombinowałem bo i po co.

Pojemność tego czegoś wynosi 3,5 ml (sprawdzone strzykawką), co mi wystarcza na 24 godziny. Dziwne, bo przy Vivi schodziło w takim czasie około 4-5 ml płynu choć tam pomiar był bardziej na podstawie ubytku płynu z butelki na przestrzeni czasu (dni) no i Vivi musiałem jednak tankować dwa razy dziennie minimum. W Vivi grzałkę przepalałem i myłem co 3-4 dni bo po takim czasie zaczynały mi dokuczać obce posmaki. Tutaj grzałka wytrzymuje znacznie dłużej, Pale już prawie dwa tygodnie jedną grzałkę i nie mam z nią żadnego problemu.

Zastanawia mnie też jak to się dzieje że grzałka nie brudzi płynu w clearku. Przy Vivi po 2-3 dniach kolor płynu robił się wyraźnie ciemniejszy niezależnie od tego co paliłem, tutaj tego nie obserwuję (jak dotąd). W jakiś sposób konstrukcja zapobiega swobodnemu przepływowi płynu z grzałki do otoczenia (?) tak jakby ruch płynu odbywał się wyłącznie w jednym kierunku - być może to kwestia podciśnienia wewnętrznego i długich koryt dla sznurków? - Nie wiem, w każdym razie jest lepiej niż w konkurencyjnych konstrukcjach.

Co bym ewentualnie poprawił w tym urządzeniu? 
Brakuje mi trochę możliwości zmiany ustnika - ten tutaj jest dość gruby i ja musiałem się do niego przyzwyczaić co zajęło mi jakieś trzy dni bo jednak byłem bardzo przywiązany do tego który wybrałem sobie do Vivi  a który to był w kształcie wazy i miał mniejszą średnicę otworu - to też wpływa nieco na smak)
Co jeszcze? - Nie wiem chyba nie wiele. Pewnie że wolałbym żeby to był górnogrzałkowiec - może powstanie coś do tego atomizera podobnego to nabędę. 
Drażni mnie też trochę zabawa z drutami srebrnymi (Edit: od chwili pojawienia się gotowych grzałek nichrome ten problem już nie istnieje) ale cóż, taka cena za własną grzałkę, Magoo czy inny problem ten sam.

[EDIT 2014-04-03] Jest coś fajniejszego :) Zapraszam do czytania postu.

łączenie drutu srebrnego z oporowym

Czy drut srebrny w ogóle jest potrzebny?
- To pierwsze pytanie które zadaje sobie każdy kto bierze się za składanie grzałek a takowym drutem nie dysponuje.
- Moim zdaniem jest niezbędny. Oczywiście grzałka zrobiona bez niego będzie działać ale...
- będzie dawała obce posmaki - bo nie wszędzie będzie przecież sznurek z liquidem, mało tego, tam gdzie drut idzie bez sznurka grzeje się on znacznie szybciej i mocniej niż tam gdzie jest sznurek (bo nie ma oddawania temperatury przez parowanie) a to oznacza że grzałka grzeje najmocniej tam gdzie tego chcemy najmniej...
- będzie nam grzała atomizer na całej długości - gorący parownik,
- będzie marnowała energię baterii i w dodatku ta energia będzie powodować

Dlaczego drut srebrny a nie np miedziany? Nie wiem, oba mają bardzo mały współczynnik rezystywności:
 - może dlatego, że srebro ma najmniejszą rezystancję kontaktową spośród wszystkich metali a dodatkowo ma właściwości bakteriobójcze.

No dobra.... łączenie drutu oporowego z drutem srebrnym - dla mnie to zawsze mniejszy lub większy problem ale w zasadzie robię to mniej więcej tak jak w tym filmie z drobnymi różnicami.




Zamiast palcami trzymam drut małymi kombinerkami  za ich koniec - możliwie blisko - na długości około 1-2 mm. Następnie zawijam cztery zwoje w jednym miejscu (tak by powstała mała kuleczka) - znowu starając się zrobić to jak najbliżej końca drutu. Następnie zapalniczką żarową wykonuję w tę kulkę kilka krótkich "strzałów" płomieniem - to w zupełności wystarcza (zbyt długo i drut srebrny topi się jak cyna i wszystko trzeba zaczynać od początku). Na koniec obcinam nadmiar drutu (ten minimetr za który wcześniej przy nawijaniu trzymałem drut).

Na obecną chwilę nie mam żadnej fotki jak to wygląda ale postaram się na dniach coś wrzucić.

To daje dość mocne i pewne połączenie i nie ma potem z napięciem czy odrywaniem się drutu, łatwo daje się też nawinąć grzałkę i zmieścić ją w kubku parownika.

Drut srebrny o średnicy 0,2 mm.
Jest bardzo cienki i delikatny ale też bardzo plastyczny - łatwo można nim oplatać druty oporowe, ciąć, układać w parowniku, zawijać na łącznikach do baterii itd. Nie potwierdzam opinii z którymi można się spotkać w necie, że jest zbyt cienki by z pojedynczego przewodu robić połączenie do pinów baterii. Nie widzę potrzeby skręcania takiego drutu.

Drut srebrny  o średnicy 0,3 mm.
Wg mnie jest to już bardzo sztywny drut, dzieżki w kształtowaniu, mało plastyczny, zajmuje dużo miejsca. Nie używam go i nie wiem co zrobie z posiadanymi 2 metrami - pewnie ukręcę żonie jakąś biżuterie ;)

Drut srebrny o średnicy 0,25 mm - dopiero go nabyłem, nie mam jeszcze opinii ale na pierwszy rzut oka wydaje się być idealny.

[update 2014-02-15]
nie ma już sensu bawić się w kupowanie oddzielnie drutów oporowych i srebrnych, za grosze kupuje się gotowe grzałki (połączone już druty) nichrome. Sprawdzają się rewelacyjnie.

sekcja podwójnej grzałki Vivi

Po pierwszej nie udanej próbie stworzenia własnej podwójnej grzałki do atomizera Magoo postanowiłem rozebrać jedną z posiadanych fabrycznych grzałek do Vivi. Ta którą rozebrałem pochodziła z firmy e-dym.pl. Właśnie te grzałki są bardzo udane, bo nie dają obcych posmaków, świetnie dymią i ogólnie nie miałem z nimi żadnych dziwnych problemów.






Grzałki oczywiście montowane są równolegle. Każda z nich wykonana jest z drutu o długości 6 cm zawinięte na sznurku - 11 zwojów, bardzo blisko siebie, tak blisko że gdyby to była moja grzałka to zastanawiałbym się czy prąd nie płynie "na skróty" pomiędzy zwojami, ale widocznie nie płynie, bądź też grzałka bardzo szybko pogrywa się "nagarem" który robi za izolację?


Po wyprostowaniu drutu miernik wskazywał oporność około 6 om - czyli około jednego om na każdy cm. W każdym razie drut grzejny jest bardzo cienki i delikatny (jeden z nich zerwałem podczas próby wyprostowania go), a połączony z innym grubszym krótkim drutem (dodatkowo izolowanym) - być może srebrnym, którym doprowadzane jest zasilanie. Zrobione to jest moim zdaniem super.

Pomijając mój bardziej lub mniej skuteczny pomiar oporności pojedynczej grzałki znamy jej fabryczną oporność która w tym przypadku wynosi 2,2 om.

Ze znanych mi drutów oporowych, tylko jeden drut ma zbliżoną do tego charakterystykę techniczną, tj, oporność rzędu 100 om/ metr, grubość poniżej 0,15 (taki drut mam i ten z grzałki Vivi jest wyraźnie cieńszy). Jeśli miałbym więc strzelać i coś dopasować to postawiłbym na Kanthal D o średnicy 0,12 mm. 

Wiem już, że to właśnie na tym drucie będę chciał dokonać kolejnej próby stworzenia własnej grzałki :)

W kolejnym poście podziele się z wami moim arkuszem którego używam do wyliczeń oporności.