piątek, 8 kwietnia 2016

Griffin RTA - rozkład na części pierwsze

Griffin RTA (rebuidable tank atomizer). Kupiłem go w wersji 22 mm szerokości, trochę żałuje - w chwili zakupu nie miałem pojęcia że jest też wersja 25 mm. Kupiłem go dość spontanicznie, bo była to wymiana z dopłatą za rozwalonego Bachelora (o tym pisałem w poprzednim poście).




Pojemność 3,5 ml przy dual coils z bardzo dobrym transportem i przy mocy powyżej 70W na grzałki... to bardzo mało. Baniak znika w ciągu dosłownie godziny. Dramat :D

Atomizer dość fajny, dość ładny, działa ... super. Zapiąłem w nim dwie grzałki na średnicy 3 mm po 8 zwojów z drutu 0,5 (SS316L bo akurat tego używam) i jest rewelacyjnie. Nic z moich poprzednich parowników nie dawało takich wrażeń samkowo-chmurowych jak to, żaden single coil żaden poprzedni dual. To zupełnie nowa dla mnie jakość "e-palenia".

Zalety:
- Bardzo prosto robi się w nim setupy.
- Absolutnie żadnych wycieków płynu przez otwory powietrzne.
- dość prosto uzupełnia się liquid (odkręcany górny cap) choć nie tak prosto i miło jak np w Smoku TFV-4
- fajny szeroki ustnik z tworzywa (wreszcie nie metalowy!)
- regulacja ilości podawanego na grzałki płynu (z jednej strony zaleta z drugiej wielka wada)

Wady:
- wspomniana pojemność (zdecydowanie mała)
- regulacja ilości podawanego na grzałki płynu.

Parownik non stop poci się, jest mokry w okolicy pierścienia regulacji powietrza. Właściwie słowo poci jest złe. On praktycznie delikatnie cieknie i to ciągle. Czasem jest tego dość dużo. Może nie leje się strumieniami ale atomizer jest non stop mokry, nie można go dotykać bo łapy zostają brudne. To bardzo irytujące, jest jakaś wada w tym rozwiązaniu technicznym. Bardzo podobnie było z Bachelorem. Dół podstawy atomizera po prostu musi być przykręcany na sztywno do komory z grzałkami, inaczej zawsze będzie tam jakiś luz i jak tutaj problem z uszczelnieniem. Prawdę powiedziawszy wolałbym by nie było tej regulacji, niż żeby dawała ona taki efekt uboczny jaki daje.

Tak samo jak w Bachelorze, łapiąc za szkło zbiornika i ruszając nim na boki lub w górę i dół da się wyczuć wyraźny luz. Luz ten widać także na pierścieniach, nie są idealnie spasowane. To gdzieś tam właśnie jest problem, tam cieknie gnojek...

Sprzedawca owszem poinformował mnie że będzie się pocił... ale - jak mówiłem, dla mnie to co się w tym zbiorniku wyczynia to już nie pocenie. Czekam tylko na dostawę Aromamizera Supreme i zaraz zamierzam swojego Griffina reklamować. Nie może być tak że wydajesz blisko 140 zł i masz taki problem.... K...wa, drugi zakup i drugi problem. Ja rozumiem, żeby to były jakieś tanie klony po 30 zł z Fasttecha, ale nie parowniki za ciężkie pieniądze nie?

[Edit dwa dni później]
Nie dałem rady :) iść z tym na gwarancję. Zawziąłem się i postanowiłem rozebrać go choć mimo poszukiwań nie bardzo znalazłem jakiekolwiek info w sieci jak to zrobić. Pierdzielić gwarancję :) Najwyżej się rozpadnie. Ostatecznie dziś

Robi się to dość prosto o dziwo :)
1 Odkręcamy szklany zbiornik od dolnej części bo będzie tylko przeszkadzał, jeszcze się potłucze...
2 Z bazy wykręcamy następnie pin plus - z dołu parownika jest śruba.
3 Srebrna część - ta w której montuje się grzałki (cała ta aluminiowa konstrukcja) jest wetknięta bardzo mocno w dolną część atomizera. Wchodzi tam ciasno na około 3 mm.
4 To co trzeba teraz zrobić to podważyć ją delikatnie na boki - generalnie starając się  wyciągnąć do góry. Ja wkładałem płaski cienki śrubokręt i delikatną dźwignią starałem się podciągać pierścień do góry aż w pewnym momencie zupełnie nie oczekiwanie aluminiowa baza sama wyskoczyła. Nie musiałem do tego celu użyć bardzo dużej siły czy np kombinerek.

Zauważyłem, że jeśli na skutek jakiegoś upadku, czy nawet mocnego stuknięcia dojdzie do przesunięcia tej srebrnej części, wówczas pomiędzy pierścieniami pojawią się luzy a całość zacznie tańczyć i cieknąć. Tak właśnie wyglądało to u mnie od nowości a z każdym dniem było coraz gorzej.

Co zrobiłem? Wbiłem tę bazę młotkiem na miejsce. Trzeba tylko pamiętać by robić to z głową, tzn, nie walić tak by siła poszła w gwint, tylko coś pod parownik podstawić by tego gwintu nie uszkodzić. Ja bazę umieściłem w zamkniętych szczękach od kombinerek.

I STAŁ SIĘ CUD. PRZESTAŁ SIĘ POCIĆ, PRZESTAŁ CIEC. RADOŚCI NIE BYŁO KOŃCA :D

Przy okazji wymieniłem sobie na nieco większą uszczelkę od pierścienia regulacji powietrza, bo moja regulacja bardzo luźno pracowała i co chwila miałem albo na full otwarte albo całkiem zamknięte. Użyłem jakiejś uszczelki która zostały mi z kompletów naprawczych od innych parowników. Teraz regulacja tym pierścieniem chodzi bardzo ciężko, zbyt ciężko - ale wole to niż przypadkowe przestawienia.

Poniżej nieco fotek jak to wygląda po rozebraniu.
Griffin RTA - rozebrany :)

Griffin rta - baza wyjęta z dolnej części atomizera

Griffin RTA

Griffin RTA

Griffin RTA - dolna część z widoczną uszczelką pierścienia regulacji powietrza. Tę uszczelkę wymieniłem na grubszą.

Griffin RTA

Griffin RTA

Griffin RTA

[Edit 2016-04-19]
Nie używam Griffina od około dwóch tygodni. Prawdę mówiąc bardzo krótko go używałem bo w jego miejsce przyszedł Aromamizer Supreme o którym więcej w kolejnym poście.
To co chciałem jeszcze dopisać. Mały aluminiowy pierścień na bazie - ten który trzyma knoty w otworach i który tak lubi się wykręcać uległ w moim atoimizerze delikatnym odkształceniom. Zapewne z mojej winy :) - nie przeczę. Mimo że te odkształcenia były minimalne pojawił się duży problem z wkręcaniem i wykręcaniem do tanka, po prostu obcierał o krawędzie bo jest to tam wszystko spasowane dosłownie na styk. Te różne problemy, wycieki, mała pojemność, kłopot z rozkręceniem i skręceniem bardzo skutecznie mnie do tego parownika zniechęciły. Zamiast Griffina zakupiłem wiec w trybie jakiegoś pre-ordera SMOKA TF-RTA w wersji G2 na którego czekam do dziś :P Mam nadzieję że będzie pozbawiony wad Griffina, którego smak i chmurkę owszem bardzo cenie, ale sama konstrukcja - jak dla mnie - przekombinowana i nie dopracowana. Tak więc w sumie, nie jest to zły parownik ale mimo wszystko, nie polecam, bo są lepsze i tyle.

środa, 6 kwietnia 2016

Wismec reuleaux rx 200

Zakupiłem go byłem już zirytowany ciągłymi podmianami baterii w moim Evicu Vtc Mini. Owszem był on mały i poręczny, lekki ale przy mocach jakich używam -  czyli > 50W wymagał przynajmniej jednej podmiany baterii dziennie. Niby nie problem, ale sprowadza się to po prostu do noszenia ze sobą dodatkowej baterii (lub dwóch), posiadania ładowarki w pracy itp upierdliwości. Ponadto dość szybko daje się wyczuć, że bateria nie jest już w pełni naładowana, zestaw nie pali już tak fajnie jak z samego rana kiedy bateria jest w pełni naładowana po nocy.

Wismec reuleaux rx 200 - zdjęcie ze strony producenta 

Trochę się motałem, wybrać Cuboida czy Wismec' a. W sumie oba mody dość porównywalne. Oba cieszą się bardzo dobrymi opiniami. Najbardziej różnią się wielkością i ilością baterii, samym wyglądem, bo elektronika jest taka sama (z tego co mi wiadomo). Wismec ma nieco uboższy wyświetlacz ale ... jakie to ma ostatecznie znaczenie...

Cuboid - zdjęcie ze strony producenta


Wiedziałem że decydując się na Cuboida nie muszę ponosić dodatkowych kosztów - ani kupować dodatkowych baterii ani ładowarki (miałem dwu kanałową - jedną w domu, jedną w pracy). Przy Wismecu niestety trzeba było zainwestować w nową - cztero-kanałową ładowarkę i kupić najlepiej zupełnie nowe dobre akumulatory. Decydując się wiec na Wismeca musiałem się liczyć z tymi dodatkowymi kosztami co w sumie zamykało się w kwocie około 200 zł!

Trochę się bałem że te dwie baterie w Cuboidzie mogą mi jednak nie wystarczyć na cały dzień. Nie  podobał mi się ten Cuboid z wyglądu, był zbyt wysoki, bardzo ciężki zważywszy na to że ma o jedną baterię mniej.

Ostatecznie wybrałem więc Wismeca i absolutnie nie żałuję tej decyzji.

Wismec Rx 200 przy Evicu Vtc mini - to cegła. Wraz z atomizerem, bateriami zestaw waży ... prawie pół kg. Słabo się to nosi w tylnej kieszeni, na szyi też tego raczej nie powiesisz :) - to jest jakiś kłopot. Jak to mówią - coś za coś. Doskonale leży natomiast w dłoni. Można w nim także montować atomizery o średnicy 25 mm (a wg mnie warto przejść na te nieco szersze parowniki).

Do wagi i rozmiarów bardzo szybko się jednak przyzwyczaiłem i nie przeszkadzają mi. Sam mod jest wg mnie bardzo ładny, zwłaszcza w wersji "Red" której niestety nie udało mi się znaleźć w popularnych sklepach internetowych w kraju a nie chciało mi się zamawiać nie wiadomo gdzie i czekać potem na dostawę (pomijam koszt tej dostawy już).
Wybrałem więc czarny kolor który bardzo ładnie wg mnie prezentuje się z czarnymi atomizerami. Wygląd i design urządzenia wg mnie SUPER - to detal - ale każdy lubi mieć w dłoni coś co się podoba - a nie tylko spełnia swoje zadanie.

Jeśli chodzi o funkcjonalność - nie mam tutaj żadnych zastrzeżeń. Wszystko działa jak trzeba, przycisk "fire" nie lata (lata natomiast w Cuboidzie).  Te 3 baterie wystarczają mi spokojnie na cały dzień palenia na mocy około 70-75W które mod dostarcza obecnie do mojego nowego atomizera jakim jest Griffin RTA. O Griffinie napiszę w kolejnym poscie...


Wismec reuleaux rx 200 + Griffin RTA

Podsumowując - świetny mod, za dobre pieniądze. Polecam w ciemno każdemu kto potrzebuje więcej mocy i bez żonglowania bateriami w ciągu dnia, bez odczuwalnego spadku napięcia na bateriach.



czwartek, 31 marca 2016

EHPRO BACHELOR vs Smok tfv-4

Zakupiłem, bo miał to być parownik z dużym deckiem na grzałkę typu single coil.
Opinie świetne, firma znana. Co mogło by być źle?

Ehpro Bachelor - Atomizer Bachelor Tank opakowanie

Ehpro Bachelor - oryginalnie zmontowane niebieskie uszczelki oraz fabrycznie założona grzałka.


Parownik jest fajny, nie powiem. Designem nic nadzwyczajnego - sporo dziś parowników wyglądających z daleka tak samo. Ot taki sobie - ani brzydki, ani ładny. Ustnik fabryczny całkiem ok,  nie ma luzów, nie jest wielki ani jakiś na siłę udziwniony. Trochę szkoda że znowu metalowy, będzie okazjonalnie obijał zęby :) a w moim przypadku zostanie zastąpiony jakimś z tworzywa.

Sposób napełniania - od góry, zupełnie jak w Smoku tfv-4 - to wielki plus. Właściwie zacząłem oczekiwać tego typu napełniania w każdym nowym zbiorniku już.

Kolejną świetną sprawą jest możliwość wykręcenia bazy z grzałką. Jest to banalnie proste, bardzo szybkie. Po prostu bierzemy parownik do góry nogami, odkręcamy dolną część i już mamy otwarty dostęp do grzałki i waty. Nie trzeba rozkręcać nic więcej jak w Subtanku czy Smoku tfv-4. To bardzo wygodne rozwiązanie. Dosłownie w ciągu minuty czy dwóch można zmienić watę. Swoją drogą, watę obcina się do wewnętrznej szerokości decka więc tu też nie ma się nad czym zastanawiać - czy dać jej mniej, czy więcej, w zasadzie decyduje o tym tylko i wyłącznie grubość knota - to o tyle fajne że ułatwia potem powtórzenie setupu lub jego delikatne modyfikacje.

Próbowałem z różną ilością waty od 1,5 cm do 0,8 cm i na każdym z nich dało się palić. Mi osobiście najlepiej jednak smakuje gdy tej waty w grzałce jest więcej (bliżej tego grubego paska 1,5 cm niż 1 cm) - może chodzi o to że jest ona mocno wilgotna a nie mokra całkiem? Z takiego paska odrywam wierzch i spód - taką cieniutką sprasowaną warstewkę - a potem już normalnie roluję by był puszysty. Powiem tak - nie miałem jeszcze parownika w którym zmiana waty była by tak szybka i bezproblemowa. Za funkcjonalność - ogromny plus.

W przypadku gdy daje dużo waty, obcinam ją bardzo krótko - staram się by w ogóle nie wychodziła poza obrys bazy. Gdy wata jest zbyt ściśnięta daje się to wyczuć w smaku ale także słychać to bo po puszczeniu przycisku "fire" grzałka ciągle jeszcze chwilę "praży" - znak że grzałka jest już zbyt sucha. Swoją drogą strasznie irytujący efekt gdy nie trzymasz fire a słyszysz że grzałka pracuje.

Ehpro Bachelor - własna grzałka o średnicy 4 mm drut SS316L 24ga

Ehpro Bachelor - własna grzałka o średnicy 4 mm drut SS316L 24ga


Równie ważna jest w tym parowniku regulacja ilości podawanego na watę liquidu. No przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce - ja mam te kanały zawsze i tak na full otwarte - także przy napełnianiu. Baza z grzałką obraca się w tanku w taki sposób, że kanały można zamknąć całkowicie lub otworzyć wg uznania w zakresie od 0 do 100%. Zamykanie i otwieranie tych kanałów działa wzorowo, tak samo zresztą jak wzorowo działa pierścień regulacji przepływu powietrza. Nic się tutaj samo nie przestawi. Jest fajnie. Kanały można zamknąć np podczas nalewania płynu albo na czas transportu - choć ja nigdy nie miałem takiej potrzeby.

Smak, ilość chmurki i ogólne wrażenia z użytkowania:
Fabryczna grzałka to kolos - wykonana z grubego (0,7?) drutu, dużo luźno ułożonych zwojów - tak jak widać to na fotce. Wygląda imponująco ale działa - tak sobie. Niby nie jest źle, smak ok, chmurka ujdzie ale ... to nie to. Wielką wada tej grzałki jest natomiast fakt, że niemiłosiernie grzeje parownik . Po kilku strzałach jest gorący. Nie lubię tego.

Złożyłem wiec swoją ulubioną grzałkę - dokładnie taką samą jaką mam założoną w Smoku ftv-4 (z bazą pod claptona tf-rca). Łatwo było mi więc porównać. Wynik tego porównania niestety wypada dla mnie na niekorzyść Bachelora. I nie, to nie jest jakiś tam przypadek, jeszcze nie udało mi się złożyć takiego setupu albo tak przewinąć go watą by był równie smaczny jak Smok. Nie wiem z czego to dokładnie wynika, czy z budowy (średnicy) deka, czy z wielkości i ilości otworów powietrznych czy może z samej średnicy komina? W Bachelorze deck na grzałkę jest wielki ale otwory powietrzne, dziura pod grzałką i sam komin są mniejsze niż w Smoku.
- Nie ważne. Ważne że "smaczy i chmurzy" mi to gorzej - może nie jest to dramatyczna różnica ale jednak jest odczuwalna.

Uszkodzenie
Niestety, nie wiem czy jest to wina mojego egzemplarza, czy też wszystkie one tak mają - to się okaże gdy już złoże reklamację - ale mój parownik ma swoje problemy. Uczucie jest takie jakby się nie dało wkręcić bazy do samego końca, bo przeskakuje gwint (tylko że nie ma tam gwintu) i kręceniu nie ma końca. Ponadto podstawa parownika jest delikatnie przekoszona w stosunku do pionu zbiornika. Początkowo sądziłem że to efekt nie dokręcenia gdzieś w konstrukcji albo uszkodzonych gwintów. Niestety nie... szybko się okazało, że łapiąc za zbiornik (za szkło) da się wyczuć luz pomiędzy górną częścią a podstawą. Słabo - ale to jeszcze nie koniec. Trzeciego dnia góra po prostu wylazła z dolnej części a obecnie ma już takie luzy że nie bardzo chce tam siedzieć w ogóle. Boje się że jak machnę ręką z modem to atomizer poleci na podłogę hehehe. Jakieś nieporozumienie :) Widać to na foce poniżej.

uszkodzony Ehpro Bachelor -góra atomizera wylazła z podstawy, widać że jest na "wtyk" a pin plus nie jest wykonany z jednego kawałka metalu (!)

uszkodzony Ehpro Bachelor - rozebrany na części bardziej niż powinien

Ehpro Bachelor - spód atomizera ze zdjętym pierścieniem do regulacji powietrza.

Tragedia. Tank nie jest w żaden sposób przymocowany do spodu, ot wetknięty na siłę. Ponadto - nie wiem jak to miało zapewnić dobry kontakt na pinie plus nawet.... Dla mnie to jest po prostu ogromna wada konstrukcyjna i przewiduję, że będzie problem z każdą sztuką - wcześniej czy później.

Wielki minus dla producenta którego dotąd miałem za całkiem sensownego...

Zważywszy na problemy które opisałem wyżej parownik ten jest więc dla mnie wielkim rozczarowaniem i zdecydowanie odradzam komukolwiek zakup.

[Edit po reklamacji]
Pracownicy sklepu (e-dym) nie tylko nie mieli problemu z reklamacją ale nawet zaproponowali zwrot towaru - bez narzekania. Wielki plus i podziękowanie dla nich :)
Nie chciałem już wymiany na innego Bachelora bo nie wierzę, że ta konstrukcja ma sens. W miejsce tego zakupiłem sobie Griffin Rta. - Tak, atomizer zupełnie inny bo przecież przewidziany pod dual - coil za którymi nie przepadam ze względu na ilość roboty i ogólnie większe komplikacje niż w przypadku single-coila. W sumie jednak... od czasów zabawy z Orchidem nie używałem żadnego duala. Postanowiłem więc odświeżyć sobie ten temat, sporo się przecież od tamtego czasu zmieniło - mocniejsze zasilania, większe przeciągi, lepsze mocowania grzałek i nowe druty. Pożyjemy - zobaczymy :) Zapewne napiszę coś o tym w kolejnym poście.


wtorek, 22 marca 2016

Własny liquid - moje próby

Od stycznia tego roku pojawił się problem. Mój ulubiony płyn jakim był do niedawna Cuban Cigar (e-dym) znikał ze sklepowych półek. Przez jakiś miesiąc czy dwa, dawało się go jeszcze kupić przez internet, na allegro itd ale w pewnym momencie po prostu nie było go już nigdzie.
Blady strach, wizja poszukiwania alternatywy - o nie... Owszem miałem jeszcze jakieś zapasy, miałem inne płyny które od biedy dawały radę i były lepsze niż nic ale ... to jednak nie było to.

Jako że minęły przeszło dwa lata od moich ostatni prób z własnymi liquidami (prób nie udanych zaznaczę - brak dobrych przepisów, dobrych baz, dobrych aromatów - sam nie wiem...) postanowiłem odświeżyć sobie ten temat. Na rynku pojawiło się wielu nowych producentów baz i aromatów, pomyślałem więc - co mi tam, może warto?

Wybrałem nową bazę - optimum (e-dym) o mocy 12 mg bo akurat była w jakiejś promocji. Znajomy uraczył mnie swoją samoróbką - czymś co nazywało się TRIBECA (klon) i powiem szczerze - to był strzał w przysłowiową 10-tkę.

Zrobiłem więc swoją pierwszą mieszankę, poczekałem grzecznie 4 dni (nie dałem rady dłużej do zalecanych 7-14 dni - a warto) i już było całkiem całkiem DOBRZE!
Od razu zrobiłem większe zakupy i przygotowałem 250 ml tego liquidu a także kilka innych - żeby zobaczyć co z tego wyjdzie.

Kosztowo - wychodzi to znacznie taniej niż gotowe płyny. Smakowo - rewelacyjnie - słodka, pyszna tytoniówka (mówię o tej Tribece dalej) - czyli tak jak lubię, nie nachalna, dla mnie do palenia non-stop, bez potrzeby zmiany na cokolwiek innego! - no bajka :) Dodatkowo - nie brudzi mocno grzałki - czego chcieć więcej?!

Szybko zacząłem testować inne bazy, bardzo sobie chwalę także np VPG 70:30 Inawery i pewnie sprawdzę też jakieś 80:20. Wszystkie powyżej opisane bazy dają ładną i smaczną chmurkę - powiem tak - dymią znacznie lepiej niż mój dotychczasowy faworyt - gotowiec - Cuban Cigar.

Moje próby z innymi smakami zakończyły się na ten moment różnie. Bardzo fajnie podpasywał mi także popularny "Bobas" (uwielbiam aromat TPA Graham Cracker) ale zupełnie nie podszedł mi już "Custard King" (okropny!)

Jeśli więc jesteś zainteresowany/zainteresowana tym tematem i też chcesz zrobić swój własny liquid do czego gorąco Cie zachęcam to polecam te strony:

http://przepisy-na-liquid.pl/popularne/
http://e-liquid-recipes.com/
https://www.e-dym.pl/blog/

poniedziałek, 21 marca 2016

SMOK TFV4 (mini)

Parownik ten mam od kilku miesięcy. Nie jest to więc żadna nowość :)
Po prostu nie miałem czasu tu skrobnąć nic a może nawet nie o brak czasu chodziło a brak "serca" do pisania tu. Pewne sprawy w moim prywatnym życiu bardzo się pokomplikowały ale... mniejsza o większość.

Swojego smoka kupiłem z kilku powodów:
- miał coś na czym bardzo mi zależało - napełnianie od góry (bez narzędzi)
- miał bardzo dużą liczbę gotowych fabrycznych grzałek
- miał aż trzy bazy do zarabiania swoich własnych grzałek



Myślałem wówczas o także o zakupie Uwel Crown'a (jako konkurencji dla SMOKA) ale nie podobało mi się, że bazę muszę kupować oddzielnie i płacić za nią ekstra kasę :) - nie było też napełniania od góry....

Link do strony producenta: http://www.smoktech.com/atomizer/tfv4-mini

SMOK TFV4 (mini)






baza pod grzałkę clapton

baza pod dwie grzałki TF-R2

baza pod jedną grzałkę TF-R1

pomniejszasz przepływu powietrza

Co sądzę o parowniku - uważam że jest super! Jest to bardzo elastyczna konstrukcja, dająca mnogość opcji. Chcesz to robisz swoją grzałkę, nie chcesz kupujesz gotowce (a jest w czym wybierać). 
Tyle tylko, że akurat 75W (maks) mojego obecnego moda (Evic VTC mini) to nieco mało dla wielu z tych fabrycznych grzałek...

Sam używam tego parownika wyłącznie z własnymi grzałkami i to w bazie przewidzianej pod grzałkę clapton.

Obecnie zamontowałem tam grzałkę o średnicy aż 4 mm, z drutu SS316L 24ga (0,5mm) - 10 zwojów. Zgrzane na gorąco, tak by praktycznie nie było przerw między zwojami (jak w microcoils).

drut SS316L 24G
Opór wskazany przez moda wyszedł 0,64 ohm. Dymi bardzo przyzwoicie, smak jest bardzo wyraźny, mogę śmiało taki setup polecić.

Grzałka ta bardzo dobrze pracuje w trybie Temp SS. Na modzie ustawiam około 50-55W mocy oraz maksymalną temperaturę na 215-220 stopni C. Jest to na ten moment mój najbardziej ulubiony setup. Dawno już nie próbowałem nic na drucie Kanthal.

Wata... Wycinam 1,5 cm pasek MUJI. Następnie wierzchnią i dolną warstwę (cieniutko jak tylko się da) odrywam od tego paska. To co zostaje łapię za oba końce w place obu rąk nieco kręcę w przeciwnych kierunkach, tak by z paska zrobił się rulonik, puszysty kawałek - końce pod palcami oczywiście są zbite ale to dobrze, bo trzeba to jeszcze przewlec przez grzałkę. Wata wchodzi z oporami, dość ciężko - i tak ma być, tak lubię. Nie ma takiej sytuacji że potem grzałka się dusi, że jest sucha - spokojnie...
Watę przycinam w taki sposób by bez większego oporu nałożył się komin - tzn. praktycznie na równo z podstawą, mało waty wpuszczam w kanaliki. Ważne jest by wata obcięta z boków grzałki była maksymalnie puszysta, ma się rozchodzić we wszystkich kierunkach. Nadmiar nad grzałkami obcinam (zostaje 2-3 mm) bo gdy zostanie jest zbyt dużo to będzie zbierać chmurę która powinna trafić już do płuc, szybko się wówczas zanieczyszcza co wpływa potem szybko na smak

Postaram się potem wrzucić fotkę jak to wygląda przed zamknięciem komina. Niestety obecnie taką nie dysponuję.

Nigdy nie mam żadnych wycieków, nawet podczas napełniania, gdy parownik jest otwarty i nie trzyma ciśnienia - no chyba że spierdzielę ułożenie waty co zdarza mi się już bardzo rzadko. Używam liquidów 60/40 i 70/30.

Odkąd mam Smoka, w odstawkę poszedł ukochany Subtank (obecnie użytkuje go żona). Niby grzałki zamontować można podobnych rozmiarów ale jednak smak ze Smoka wyraźnie bardziej mi odpowiada (Subtank daje "delikatniejszą" chmurkę). Dodatkowo, nie muszę już co chwila odkręcać parownika by go napełnić, wystarczy tylko przesunąć górny kapsel - to na prawdę jest wielka wygoda, zwłaszcza gdy jak ja musisz dolewać płyn kilka razy dziennie.

Ciekawym dodatkiem do zestawu jest ten pomniejszasz przepływu. Ja osobiście nigdy z niego nie korzystałem, bo nie ma problemu z zaciąganiem się bezpośrednio do płuc. Ten ogranicznik wstawiają osoby które lubią gdy pali się bardziej jak na Kayfunach - palą metodą usta-płuca, wówczas tego powietrza przechodzącego przez grzałkę jest oczywiście dużo dużo mniej a i sama grzałka jak moja opisana powyżej nie zda egzaminu bo po prostu się zagotuje po pierwszym "strzale" -ok w trybie Temp elektronika do tego nie dopuści ale co to za przyjemność z palenia gdy po pierwszej sekundzie mod odcina zasilanie? Nie wiem jak Wy, ale ja ten tryb "Temp" w ogóle traktuję bardziej jako dodatkowe zabezpieczenie - gdyby coś poszło nie tak. Tak na prawdę, jeśli grzałka nie jest dostatecznie mocno wilgotna, gdy nie ma dostatecznie dobrego przewiewu i tak od razu czuć w smaku i gęstości chmurki, że coś nie gra, że coś szwankuje. Gdy widzę że mod zaczyna obniżać napięcie od razu wiem że jest problem z transportem - ale to zdarza mi się tylko wówczas gdy zbyt dużo jest waty w kanałach... - sytuacja odwrotna do cieknięcia.

To co mi się w tym parowniku nie podobało to ustnik. Dla mnie zdecydowanie zbyt duży w każdą stronę, zupełnie zbędne otwory powietrzne. Szybko zmieniłem go na swój, znacznie mniejszy i wykonany z tworzywa. Widać go na pierwszym zdjęciu.

Taka ciekawostka odnośnie Evica VTC mini:
gdy opór grzałki spadnie poniżej 0,5 ohm (co się dzieje przy 7 zwojach na tej samej średnicy 4mm) - mod przestaje działać w trybie Temp SS i automatycznie po kliknięciu "fire" przechodzi w tryb POWER. Tak wiec dobrze jest od 8 zwojów w górę.







piątek, 4 grudnia 2015

Evic-VTC mini - lub inny budżetowy mod z TC

Mój ukochany istick 50W wyzionął ducha. Zaczęło się tak, że na ekranie zaczął wyświetlać jakieś błędy typu "protection error" albo "atomizer low". Wiadomo - takie cyrki pojawiają się przy jakiś nie stykach. Nie bardzo potrafiłem zlokalizować ich przyczynę mimo wielu prób, przepłynięcia przez cały internet. Może coś z przyciskiem było bo dostał ostatnio jakiś luzów a może to kolejne upadki doprowadzały nieuchronnie do jego śmierci?

W każdym razie rozebrałem go kilka razy i za którymś razem po złożeniu po prostu nie odpalił a wszystkie próby jego reanimacji zakończyły się porażką. Pomyślałem sobie - to nic - i tak chciałem już kupić innego moda - takiego który miałby funkcje kontroli temperatury (TC).

Dla tych którzy nie wiedzą o co chodzi - zamiast sterować na modzie z pomocą V lub W - sterujemy jednocześnie nastawieniem W i temperaturą. Ustawiamy ile maksymalnie W mod może użyć i maksymalną temperaturę jaką ma osiągać grzałka.

Temat TC jest bardzo szeroki. Są różne mody z różną elektroniką lepszą/gorszą, tańszą/droższą i z różnymi funkcjami.



Ja szukając moda chciałem by oprócz TC spełniał następujące warunki:
- był wyposażony w 2 baterie 18650,
- miał ładowanie przez USB z funkcją ładowania i palenia (pass-thru)
- by kosztował mniej niż 400 zł (byłem skłonny wydać na urządzenie ze 300-350 zł)

Okazało się że wcale nie ma tak dużego wyboru. Był "Snow Wolf "- ale ze szklaną szybą (a mnie te rzeczy na podłogę lubią lecieć) i drogi dość drogi bo około 480 zł.
Były jakieś Kloopory ale bez ładowania USB - duże, brzydkie, tandetnie wykonane o lichej reputacji.
Evic VT - dość oczywisty kandydat odstraszył mnie natomiast ilością reklamacji zgłaszanych pod jego kierunkiem na forach. Dopiero co walczyłem z podobnymi problemami w moim iSticku, cena też średnio atrakcyjna - gabaryt do noszenia - dość duży, niezbyt poręczny. No ale przynajmniej podobał mi się z wyglądu...

W ofercie promocyjnej pojawiły się natomiast Evic-vtc-mini (wówczas w cenie około 180 zł, teraz tańsze). Nowsze, zbierające bardzo dobre opinie, prawie 2x tańsze od większego brata.

Uznałem że nie ma co na silę przed okresem wydatków (święta tuż tuż) pchać się w jakieś lekko już podstarzałe drogie mody. Wybrałem wiec po taniości z założeniem że najwyżej sobie zmienię w niedalekiej przyszłości na coś fajniejszego/mocniejszego a tego "pogonię dalej w świat".

W chwili gdy to pisze moda mam jakieś dwa tygodnie i jestem z niego bardzo zadowolony. Do tego stopnia, że nie planuję już wymiany go na nic nowego w najbliższym czasie - nie ma takiej potrzeby.
Pali świetnie, jest zgrabny, lekki, elektronika nie szwankuje, nic nie lata a wyświetlacz - super. Kurcze w tej cenie - nie wiem czego można chcieć więcej od moda elektronicznego :)

Jedyne czego nieco mi brakuje to właśnie pojemności baterii. Na jednej sztuce 18650 jestem w stanie przetrwać na ogół cały dzień ale czasem pod wieczór muszę go jednak doładować lub zmienić baterię. Oczywiście nie jest to jakaś wielka tragedia ale dla mnie jest to jednak problem. Przywykłem że iStick 50W wystarcza mi na 2-3 dni bez ładowania a tu - jak z telefonem - muszę o tym ciągle pamiętać, noszę też ze sobą dodatkową w pełni naładowaną baterię - tak na wszelki wypadek.

Dosłownie chwile temu na rynku pojawił się mod który w podobnej cenie spełnia wszystkie moje pierwotne założenia- jest to "Wismec Reuleaux RX 200" - tańsza wersja znanego już moda na 3 baterie 18650. Dla mnie osobiście jest to bardzo ciekawa alternatywa dla posiadanego obecnie vtc-mini (elektronika pochodzi od Joyetech).
Jeśli znacie innego budżetowego moda który spełni powyższe wymagania, proszę o info np w komentarzu :)






piątek, 8 maja 2015

Subtank Mini, Lemo a może Delta II?




Na Internetach część ludzi twierdziła że Lemo lepszy jest niż Orchid. Trudno mi w to było uwierzyć bo w końcu parownik zaplanowany w zasadzie pod pojedynczą grzałkę a cała reszta to w sumie zwykły Kayfun w którym powiększono otwór powietrzny, może (?) także nieco kanały. Orchid w tym momencie pozostawał moim najlepszym, najbardziej sprawnym parownikiem i bardzo go lubiłem. Nie byłem więc zbyt przekonany o skuteczności tego typu parowników ale normalnie chciałem to sprawdzić sam na sobie bo przecież nie ma lepszej metody.


Tak więc w sumie bardzo nie chciałem kupić Lemo. Z uwagi na jego konstrukcję wydawał mi się bardzo delikatny, bałem się że się potłucze przy byle upadku. Nie podobała m się w nim także ta jego dziwna śrubowa regulacja przepływu powietrza bo żeby cokolwiek tu zmienić trzeba było wpierw rozkręcić parownik - totalnie bez sensu.Wyglądem także nie powalał (rzecz gustu jak zwykle), powalił mnie natomiast ceną... około 160 zł - ło matko - za co - toż to  zwykły parownik bez żadnych wodotrysków przecież? 

Lemo - regulacja powietrza po odkręceniu od podstawy

Atomizer Elaf Lemo - zdjecia ze strony producenta (Elaf)

Lemo - sekcja do budowania grzałki


Zacząłem więc oglądać inne parowniki które wykorzystywały podobne rozwiązanie - duży air hole, ale nadal pojedyncza grzałka. 

Uwagę swą skupiłem głównie na Delta II od Joyetech oraz na Subtankach (rodzina parowników) od Kangertecha. 

Jeśli chodzi o Deltę, miałem już (i mam nadal) bardzo dobre wrażenia z użytkowania parownika EGO-One który wydaje się być bardzo podobny do Delty II tak wyglądem jak i jakością wykonania.
Innymi słowy byłem już prawie zdecydowany na zakup większego brata ale... Nie podobało mi się że ma tak małe okienko (okienka) w którym widać ilość płynu w zbiorniku. Pojemność 3,5 ml to nie najwięcej - ale nadal znośnie. Kolejnym problemem był dla mnie brak bazy RBA w komplecie z parownikiem. Sam parownik to koszt około 150 zł, baza około 50 zł. Trochę jednak dużo jak na eksperyment. Za Deltą przemawiała solidniejsza w porównaniu do Lemo (tak mi się wydaje) konstrukcja. Kolejny plus to sam wygląd - dla mnie - super. Płynna regulacja otworu powietrznego też wydawała się lepszym rozwiązaniem niż ta u konkurencji. Dodatkową zaletą w porównaniu do Lemo była możliwość montowania gotowych fabrycznych grzałek (gdyby jednak nie chciało się bawić w kręcenie własnych).

Delta II - fabryczna grzałka z regulacją ilości podawanego liquidu (w zależności od gęstości płynu)

Delta II - sekcja RBA



Delta II - zdjęcia pochodzą ze strony producenta (Joyetech)


Ostatecznie z tego zestawienia wybrałem Subtanka.

Z wyglądu bardzo ciekawy, dostatecznie pojemny - 4,5 ml (może nie aż tak jak Lemo 6ml). Był najtańszy z zestawienia (obecnie można go kupić za około 140 zł) w komplecie z bazą RBA. Podobnie jak w Delcie - tak i tutaj można montować fabryczne grzałki. W przeciwieństwie do Delty II - w Subtanku można także robić swoje własne grzałki w kubku od grzałki fabrycznej. Nie twierdzę może że w kubku Delty jest to nie możliwe ale jest na pewno o wiele trudniejsze.

Subtank - grzałka fabryczna - zdjęcie ze strony producenta (KangerTech)


Co mogę powiedzieć o tym parowniku?
Po pierwsze, co mnie nieco zszokowało - smak. W stosunku do mojego faworyta - Orchida - jest on znacznie głębszy i bogatszy i to od pierwszych w zasadzie byle jakich setupów. Gdybym miał to ocenić na skali punktowej to Orchid dostałby teraz za smak 5-6/10 a Subtank 8-9/10 (gdzie 10 jest granicą z założenia nie możliwą do osiągnięcia - stanem absolutnej nirwany)

Kangertech Subtank Mini + Elaf iStick 50W
Subtank Mini

Kangertech Subtank Mini + Elaf iStick 50W
Jeśli chodzi o ilość chmurki nie jest może ona aż tak duża jak w Orchidzie (Orchidowi dałbym 8-9/10) - ale tutaj nie przesądzałbym jeszcze sprawy ponieważ parownik mam na stosunkowo krótko - nie zdążyłem przetestować całej masy rożnych setupów. Ponadto w tym konkretnym parowniku ta wielkość chmurki nie ma dla mnie osobiście aż takiego znaczenia bo rekompensowana jest właśnie smakiem, trochę tak jakby część fizycznej przyjemności jakiej doświadczam paląc przeniosła się z oczu na kubki smakowe :)

W każdym razie, mój obecny najlepszy setup to 6 zwojów z drutu Kanthal 0,4 nawinięte na średnicy 3 mm, zwoje luźno. Ten zestaw oceniłbym w skali punktowej na 8/10 pkt - odrobinę może mniejsza chmura ale smak i jakość tej chmury - bajka. Raz jeszcze zaznaczam - wielkość chmurki -  nijak się ma do satysfakcji z palenia która na Subtanku wg mnie jest znacznie większa!

Dodatkowe zalety Subtanka w porównaniu do Orchida: 

- 1 zwykła (nie ściskana nawet) grzałka oznacza znacznie mniej roboty (niż dual coil)
- Nie trzeba już opróżniać zbiornika żeby pomajstrować przy grzałce - to wielka zaleta. 
- Nie potrzeba już nosić ze sobą śrubokręta żeby napełnić parownik.
- Regulacja powietrza której nie było w Orchidzie, nie jest może niezbędna ale zdarza się że się przydaje
- sekcja RBA rozkłada się w pełni, nie ma potrzeby rozkręcać całości żeby poprawić watę gdyby zaszła taka potrzeba
- absolutnie nigdy, dosłownie nawet razu nie zanotowałem na tym parowniku żadnego wycieku przez otwór powietrzny! - nie wiem jak oni to zrobili - to chyba wynika z tylko dwóch dość wąskich kanałów transportujących liquid. Niezależnie jak ułożę tę watę w grzałce i jak dużo jej dam - po prostu nie cieknie. Orchid pod tym względem miał jasno sprecyzowane wymagania. Jeśli watę ułożyło się poprawnie prawie nigdy nie ciekł ale jak się ją ułożyło "byle jak" to problem był niemal zawsze...

Dość późno bo dopiero po miesiącu odkryłem jednak ciekawą rzecz. Inaczej niż w Kayfunie i inaczej niż w Orchidzie trzeba tu kombinować z watą. Ciekawostka ta polega na tym, że o dziwo... im tej waty jest mniej w komorze - tym smak i chmura lepsza.

Doszedłem do tego przypadkiem. Już miałem wymieniać watę bo coś nie "smaczyło" po jakimś tygodniu użytkowania ale gdy po otworzeniu okazało się że wszystko jest stosunkowo czyste pomyślałem sobie - co mi tam, wytnę kawałek tej waty, może transport się poprawi i będzie smak lepszy? Rozłożenie i złożenie sekcji RBA w Subtanku to dosłownie kilkadziesiąt sekund, nie zlewasz płynu, nie je#iesz się jak w Orchidzie / Kajtku wiec można szybko przećwiczyć różne opcje.

Po odcięciu tej waty smak się poprawił, ale nie trochę - DIAMETRALNIE. Byłem w szoku i po 10 min postanowiłem znowu obciąć trochę waty (z obu stron knota). Tym razem zostało jej już bardzo mało - po 3-4 mm z obu stron.

I ponownie szok, bo ponownie dużo lepiej. W stosunku do pierwotnego setupu - smak i chmura - KOSMOS. Obecnie nawet nie bardzo chce już palić Orchida bo smak płaski w stosunku do Subtanka jest i już się do tej intensywności przyzwyczaiłem. Na prawdę - ponownie odkrywam smaki z e-dymu, obecnie pale np CML bo wreszcie ma on jakiś smak!

Chmury są gęste, ale także słodkie (ja w Orchidzie tej słodyczy nigdy tyle nie doświadczyłem choć nie powiem,  gęstość/ilość była zacna)

Dzisiaj się natknąłem na ciekawe wideo w którym człowiek dochodzi do tego samego wniosku.



metoda ta ("Pancake") jeszcze lepiej opisana została tutaj:


I tak też właśnie obecnie przewijam swoje grzałki (i polecam tę metodę innym), oczywiście ja daję odrobinę więcej waty niż na filmie z uwagi na rodzaj stosowanego przeze mnie płynu tj 50/50 PG/VG.

Na koniec drobna uwaga.
W chwili gdy kupowałem Subtanka Lemo II nie był jeszcze dostępny (jedynie zapowiadany). W nowej wersji parownika usunięto irytującą regulację przepływu powietrza (śrubkę). Zainstalowano natomiast nowatorski zawór do napełniania zbiornika liquidem. Również ustnik uległ lekkiej modyfikacji - teraz jest szerszy.

Niestety nadal żeby pokombinować przy grzałce trzeba najpierw opróżnić zbiornik z płynu - dla mnie to już wada (nie przeszkadzało mi to gdy używałem Orchida ale Subtank mnie rozleniwił). Propozycja od Elafa wygląda teraz wg mnie bardziej atrakcyjnie - niemniej nadal nie tak atrakcyjnie jak Delta 2 czy Subtank :) również dlatego że  wizualnie nadal nie jest on zbyt atrakcyjny (subiektywne odczucie).

Poniżej nieco fotek nowego "Lemo 2".
Elaf Lemo 2 - zdjecia ze strony producenta

Lemo 2 - poprawiony mechanizm regulacji przepływu powietrza




Edit 2015-05-12
Dziś cały zestaw IStick50 + Subtank wypadł mi z koszyka roweru Veturilo. Upadł bezpośrednio na płytę chodnikową kantem dolnej częsci baterii. Dostało się trochę także samemu parownikowi,ucierpiał nieco drip. Nic się jednak poważnego nie stało, szło całe. Kilka szlifów papierem i prawie jak nówka. To już drugi upadek którego w sumie nie miał prawa przeżyć a nic wielkiego się nie stało :D