czwartek, 8 maja 2014

Kayfun - jak robić grzałki?

Na dzień dzisiejszy gdy piszę ten post, próbowałem kilku różnych setupów. Większość z nich zbudowana była w oparciu o tzw mikrocoils. Dla tych którzy nie znają tematu gorąco polecam ten wątek microcoils na "zielonym forum" - kopalnia wiedzy :) 

Sprawdzony wielokrotnie opisywany setup z pojedynczą grzałką to drut 0,25 - 0,3 mm Kanthal, nawijany 8-10 x (zwojów) na pręcie o średnicy 2-2,2 mm. Mnie wyszło oczekiwane 1,7 om oporności. Zamiast sznurka stosuję obecnie tylko i wyłącznie watę ale jak słusznie na jakimś forum ktoś napisał - w zasadzie im jest jej mniej tym lepiej! Wata absolutnie nie może być mocno zrolowana, ugnieciona i powinna być puszysta, tak jak widać to np na tym zdjęciu :
(zdjęcie z forum użytkownika pol )

Zrobiłem także bez żadnych problemów bardzo ładną i sprawną grzałkę typu dual (dual microcoil) tak jak zaprezentowane to zostało w tym filmie:


Badałem - właściwie ciągle to robię -  różne druty/ilości zwojów w układzie grzałek podwójnych lub pojedynczych (nie bawiłem się jeszcze w quady). 

Obecnie stoję na stanowisku że średnica grzałki wcale nie musi być bardzo niska typu 1-1,2 mm. Nie zauważyłem by w jakiś pozytywny sposób wpływało to na "chmurzenie". Domyślam się że chodzi o to że wynikowo mniejsze średnice dają mniejsze grzałki, szybciej nagrzewające się i stygnące (zwyczajnie mniej żelastwa) czyli ogólnie o mniejszej bezwładności.

Przez takie małe średnice jest jednak bardzo trudno potem przełożyć watę (bez wcześniejszego zrolowania tej waty w cienki knot) a sama ilość "knota" nie jest wg mnie wystarczająca. Wata "w grzałce" (ta wewnątrz zwojów) jest bezpośrednim magazynem z którego druty "piją" liquid w trakcie pracy grzałki. Według mnie przy dłuższych zaciągnięciach płyn nie nadąża z przesiąkaniem z bocznych obszarów knota i podstawy bezpośrednio pod gorący drut .Może nie daje to jeszcze "bobra" ale wydatnie zmniejsza ilość dymu i smak, po prostu po 2-3 sekundach grzałka nie jest już mokra a jedynie "wilgotna". Po kilku zaciągnięciach zwyczajnie daje się odczuć że w komorze grzałki jest zbyt sucho.

Obecnie robię więc grzałki tylko na średnicy około 2 mm z drutu Kanthal 0.30 lub 0,25 bo łatwiej go modelować i można zrobić większą liczbę zwojów. Grzałka taka lepiej znosi także przepalania i nie deformuje się (np podczas wymiany waty). Gdy chcę taką grzałkę wymienić po prostu wykręcam śruby i zakładam inną. Wyeksploatowane grzałki przepalam palnikiem, myje i suszę - bardzo rzadko zdejmuje je do tego celu z atomizera.


Polecam lekturę mikrocoils na forum

[EDIT 10.2014] - zapraszam na lekture postu w którym opisałem nieco bardziej skomplikowane grzałki jakie można zamontowac w tym parowniku - Grzałka typu Claption Coil, Twisted Coil - dla Kayfuna

[EDIT 11.2014] - polecam wszystkim próby na grubszych drutach, 0,35 0,38 a nawet 0,4. Liczbą zwojów dopasujecie sobie oporność tak by wasz mod - elektroniczny to udźwignął (no chyba że macie już mechanika, wtedy ten problem Was nie dotyczy). Ja na obecną chwilę przestałem robić grzałki z drutu poniżej średnicy 0,35. Co dla mnie dość dziwne - nie widzę żadnych wad w stosunku do mniejszych średnic drutów a wręcz odwrotnie, jakoś lepiej mi to wszystko smakuje a i sama grzałka trudna jest potem do uszkodzenia. Polecam sprawdzić sobie setup 8-9 zwojów na średnicy 2,5 mm z drutu 0,35. Dla mnie osobiście - bardzo fajna konstrukcja. Chętnie natomiast poczytam jakie są Wasze ulubione "setupy"!

[EDIT 03.2016] - setupy grzałek dość szybko się dezaktualizują. Dzieje się tak bo coraz to nowsze parowniki mają coraz większe otwory powietrzne co przekłada się na prędkość i ilość zaciąganego do płuc powietrza. Oczywiście to sprawdza się tylko w metodzie palenia bezpośrednio do płuc. Chodzi o to że przy dużym przeciągu, można nawet ogromną grzałkę rozgrzewać do bardzo wysokiej temperatury w bardzo krótkim czasie a i tak nie dojdzie do jej (oraz liquidu) przegrzania, bo własnie to powietrze owiewa nam tę grzałkę skutecznie ją chłodząc. Obecnie robię już tylko na drucie 0,5 SS316L który świetnie nadaje się do obsługi trybu Temp we współczesnych modach.

czwartek, 10 kwietnia 2014

E-papierosy w świetle najnowszych badań

Polecam film każdmu kto jest zainteresowany tym tematem a także każdemu palaczowi konwencjonalnych papierosów.






Opublikowano 4 mar 2013
Czy elektroniczne papierosy są szkodliwe? To pytanie ważne dla milionów Polaków palących papierosy oraz dla setek tysięcy tych, którzy już przeszli na e-palenie. Do tej pory pojawiały się na ten temat sprzeczne i niekompletne informacje. Sprawa jest tym bardziej interesująca dla opinii publicznej, że Unia Europejska podjęła niedawno prace zmierzające do zakazania e-papierosów. Projekt już ten budzi liczne kontrowersje w krajach członkowskich, w tym w Polsce, w której mieszka ponad pół miliona e-palaczy.
Gościem specjalnym był światowej klasy specjalista w zakresie wpływu palenia na organizm człowieka - profesor Andrzej Sobczak, kierownik Zakładu Szkodliwości Chemicznych i Toksykologii Genetycznej w Instytucie Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu.

Konferencja prasowa odbyła się 27 lutego w Centrum Prasowym Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Kayfun lite EHPRO (klon)

Nabyłem już jakiś czas temu ale z braku czasu za pisanie biorę się dopiero teraz.

Długo zwlekałem z tym zakupem z kilku powodów. 
Po pierwsze - z finansowych - byłem zadowolonym użytkownikiem Magoo na którego poszło sporo pieniędzy więc wydatek na kolejny (jednak nie taki wcale znowu drogi) atomizer wydawał mi się trochę zbędny. Za każdym razem jak pojawia się jakaś nowinka w pierwszym odruchu od razu bym ją kupił tylko po to by sprawdzić i mieć swój pogląd na ten konkretny model (coś na zasadzie - a nuż bedzie to mój ulubiony?) ale z drugiej strony zaraz włącza mi się czerwona lampka (coś w stylu "aha, nowy gadzet zrobili bo chcą naciągnąć rzeszę ludzi żeby wydali nieco grosza - nie daj się).

Drugą istotną przyczyną która zniechęcała mnie do zakupu były zdjęcia rozbebeszonych co do elementu atomizerów tego typu (Russian, Kyfun, Taifun itd). Na fotkach można zobaczyć wiele uszczelek, śrubek, poszczególne części składowe, ba nawet śrubokręt dołączany często w komplecie. Wygląda to z pozoru dość skomplikowanie i dla mnie odrzucająco bo przecież Magoo składa się w rękach (no może z wyjątkiem użycia nożyczek do przycięcia sznurka na odpowiednią długość). Długo trwałem w przekonaniu "to nie dla mnie - nie chce mi się".

Ostatecznie zdecydowałem się jednak na zakup jednej z tańszych wersji, raz z ciekawości - która wygrała ze zdrowym rozsądkiem a dwa że miałem chwile zwątpienia jeśli chodzi o Magoo (zmęczyłem się testowaniem różnych setup'ów) - bo co bym nie robił zawsze było mi mało. Mało dymu, mało smaku - nie wiem może to działa na zasadzie "apetyt rośnie w miarę jedzenia"? Może po prostu zawsze bedzie mi mało dokąd chmura nie zacznie przypominać kominu w parowozie? :P

Poniżej zdjęcia ze strony www.e-dym.pl zakupionego przeze mnie parownika Kayfun Lite EPHERO (klon):


Warto wspomnieć że konstrukcja przychodzi praktycznie złożona - nie tak jak an powyższym zdjęciu. Nie ma problemu żeby to wszystko skręcić i zalać, wcześniej trzeba jednak oczywiście przygotować grzałkę co jest jednak na prawdę bardzo proste!

To jak robię do tego atomizera grzałki to kolejny "temat rzeka" - postaram się o tym napisać w kolejnym poście.

Ok. Czas na małe podsumowanie plusów i minusów tego parownika.

Plusy jakie widzę:
- duża smaczna chmura
- duży zbiornik na płyn, nawet jak się pali bardzo dużo, spokojnie wystarcza na cały dzień
- prosta, szczelna, modułowa konstrukcja 
- bardzo skuteczny system podawania płynu pod grzałkę (kolejny długi temat)
- wymienne dripy
- bardzo prosta i skuteczna konstrukcja umożliwiająca montowanie własnych grzałek. To na prawdę jest ogromna zaleta atomizerów tego typu w ogóle. Jeśli używa się waty zamiast sznurka to bez problemu po kilku dniach można starą watę wymienić na nową bez potrzeby dotykania się do zwojów grzałki (jedynie przepalenie). W żadnym innym znanym mi parowniku nie da się tak szybko i łatwo zreanimować zespołu grzewczego.
- nigdy nie odnotowałem wycieków na pin plusowy (jeden wyciek przez otwór powietrzny jak sądzę z winy nadmiaru waty w komorze grzałki)
- na rynku jest też cała gama dodatkowego asortymentu tj. wymienne uszczelki, zbiorniki, poszczególne elementy z przeźroczystego tworzywa a także różne modyfikacje pozwalające skrócić wysokość samego atomizera albo elementy pozwalające skrócić zestaw w niektórych modach i to wszystko można kupić u nas, nie na jakiś zachodnich stronach.

Kayfun spare tank
zdjęcia pochodzą ze strony www.e-dym.pl


Minusy:
- zbyt duży otwór powietrzny - subiektywne odczucie, zbyt duży przeciąg przekłada się na krótkie zaciągnięcie (szybko kończy się oddech) i w konsekwencji jest intensywna (gęsta/biała) chmura i bardziej płaski smak. Póki co radzę sobie z tym w ten sposób że połowę otworu zaklejam taśmą przeźroczystą - mało elegancko ale skutecznie. Chętnie posłucham jak inni radzą sobie z tym problemem jeśli w ogóle go mają.
- drip - to wg mnie najgorszy element tego konkretnie atomizera. Teoretycznie jest wymienny (510?) ale to nie do końca prawda, bo żaden z moich dripów typu 510 nie pasował - ten jest nieco węższy. Fabryczny drip ma także zdecydowanie zbyt duże luzy i wg mnie zbyt mały otwór w górnej części przez co szybko zbierają się w nim skropliny i kilka razy dziennie zdarzało mi się ich napić. Problem skroplin całkowicie zniknął gdy użyłem innego ustnika o stosunkowo dużym otworze. Ustnik dobierałem na miejscu w sklepie bo kupując w necie nie ma żadnej pewności że będzie pasował a nie chciałem się bawić w ręczne dostosowywanie jego średnicy do otworu.

ustnik "kolorowy" z e-dym.pl (kilkanaście zł)

- w mojej opinii konieczność tankowania przez dolny otwór który zamykany jest śrubką. Część osób twierdzi że z powodzeniem można go tankować odkręcając górny cap - nie mam zdania na ten temat jeszcze ale jakoś sobie tego nie wyobrażam bo odkręcając górny cap odkręca mi się także komin komory grzałki. W każdym razie, jest to trochę uciążliwe, trzeba też zawsze mieć ze sobą jakiś (choćby ten malutki z zestawu) śrubokręt.
- mało atrakcyjny wygląd (opinia znowu subiektywna, moim zdaniem Magoo jest o niebo ładniejszy - bardziej "elegancki")

Na koniec chciałem dodać, że na obecną chwilę używam już tylko Kayfuna i nie sądzę bym wrócił jeszcze do któregoś z poprzednich posiadanych przeze mnie parowników, nawet do Magoo którego jeszcze nie tak dawno tak zachwalałem.

Poniżej kilka moich fotek.





wyraźnie większy niż w oryginalnym ustniku otwór
a tak wygląda ustnik po skróceniu (ucięty po zdjęciu "koralików"):

- a jak robić do niego grzałki - opisałem w kolejnym poście - zapraszam.




niedziela, 9 lutego 2014

Innokin SVD body + Magoo

Miałem ostanio problemy ze swoim evic'iem (zaliczył kilka upadków), kolejne klejenia i lutowania nie przynosiły już zadawalających rezultatów nadszedł więc czas na nowy zakup.

Początkowo miałem po prostu kupić nową głowicę bo przecież kubek baterii i sama bateria jest sprawna a sam evic jako taki zacnym modem jest i w zasadzie nie mam do niego żadnych pretensji - oprócz może tego właśnie że jest miejscami plastikowy a przez to dość jednak delikatny.

Swojego evica kupiłem rok temu - właściwie to zakupiliśmy z kumplami trzy sztuki w tym samym czasie i okazuje się że po roku każdy jest w opłakanym stanie, po kilku klejeniach i lutowaniach, każdy ma pękniętą osłonę wyświetlacza (ale oprócz tego sama elektronika w pełni sprawna).

Postanowiłem więc dać szansę innemu modzikowi - szukałem czegoś co ma jak evic ładowanie z body. Nie miałem ładowarki i nie chce mi się co wieczór wyciągać baterii tylko po to by ją naładować i rano składać do kupy w całość. Ku mojemu rozczarowaniu okazało się jednak że takich modów po prostu nie ma. Tutaj evic okazuje się bezkonkurencyjny (ja przynajmniej nic takiego nie znalazłem, jeśli wiesz o istnieniu takiego moda, proszę zostaw komentarz).

Ostatecznie zdecydowałem się więc na body Innokin SVD - z kilku powodów. Po pierwsze, konstrukcja zwyczajnie mi się podobała optycznie (troche taki stempunkowy design), stalowe body jest dość ciężkie, eleganckie i pewnie leży w dłoni. Elementy są bardzo dobrze spasowane, nie ma luzów, nic nie klekocze a samo urządzenie po prostu aż miło potrzymać w dłoni. Wraz z parownikiem Magoo (który jak pisałem w poprzednich postach jest obecnie jedynym parownikiem którego używam) prezentuje się wg mnie doskonale.

Zestawu używam już około miesiąca czasu. To co mogę o nim powiedzieć w skrócie w porównaniu do evica:

+ za wygląd
+ za wykonanie i spasowanie, mam nadzieję że także trwałość
+ za materiał z którego jest zrobiony 

- za przycisk który nie działa precyzyjnie, często nie kontaktuje (tego problemu nie znałem w evicu)
- za konieczność stosowania zewnętrznej ładowarki
- za długość (zestaw jest znacznie dłuższy niż evic+magoo) przez co mniej poręczny
- za dość prymitywny wyświetlacz (znowu w porównaniu do evica)
- za duży skok regulacji w trypie watów (skok 0,5 W)

powyższe "minusy" to jednak "pierdoły" które nie mają większego znaczenia podczas codziennego użytkowania. Mimo że evic jest mniejszy, i potrafi więcej to i tak z tych dwóch modów jednak wolę SVD.

Poniżej nieco fotek.













środa, 15 stycznia 2014

własna grzałka - kolejne podejście

Co jakiś czas, co kilka tygodni mam tak że zaczynam eksperymentować z grzałkami w Magoo. Robię wówczas kilka grzałek, w poszukiwaniu tej swojej najlepszej wymarzonej, produkującej więcej dymu niż bym chciał. Zwykle te próby są bardziej lub mniej udane z tym że w większości przypadków efekt końcowy daleko odbiega od tego zamierzonego.

Zrobiłem ostatnio grzałkę z około 4,5 cm drutu Kanthal A1 - no chyba że na skutek pomieszania drutów w pudełku gdzie jest ich dosłownie dziesiątki był to jednak jakiś inny drut, w każdym razie był to drut gruby o średnicy 0,25 - ciężki do okręcania na sznurku, nie sprężynujący. Z takim drutem na sznurku bez igły jako stabilizatora podczas nakręcania bardzo kiepsko się pracuje ale jakoś tam poszło.

Wyszła grzałka o oporności około 1,2 om, zwoje równe, dość blisko siebie. Nawinąłem to dość luźno na 4 sznurki o średnicy 2 mm po czym dwa z tych sznurków obciąłem zaraz za grzałką. Dzięki temu pod zwojami było więcej niż zwykle sznura (co miało zapobiegać zbyt szybkiemu jego wysuszeniu podczas długiego zaciągania). Efekt był mizerny, i właściwie że tak będzie wiedziałem jeszcze przed tym zanim na grzałkę trafił liquid. Po prostu nawet na maksymalnych 11W które mogłem wycisnąć ze swojego Evica grzałka rozgrzewała się bardzo powoli, dopiero po 2-3 sekundach zaczynała być pomarańczowa. Mnie osobiście mówi to tyle, że gdy dojdzie płyn, dojdzie przeciąg (zaciąganie) to na skutek parowania grzałką będzie oddawać temperaturę czyli proces jej rozgrzewania zostanie jeszcze bardziej rozciągnięty w czasie, czyli co - grzałka zacznie pracować tak jak bym tego od niej oczekiwał gdzieś po 5-7 sek czyli wtedy kiedy mi już kończy się wdech tak? Pewnie że można rozgrzać grzałkę w ręku przez 3-4 sek i dopiero wtedy dokonać zaciągnięcia jednak takie wapowanie to już żadna przyjemność a i sam smak jest jakiś taki inny bo jednak część tego płynu na tej grzałce w tym czasie zaczyna się już smażyć (?).

Wywaliłem więc grzałkę w kosz i zabrałem się za kolejną. Po serii niezbyt udanych grzałek podwójnych i pojedynczych (gdzie kombinowałem z drutami i sznurkami) postanowiłem wrócić do podstaw czyli zrobić dobrą grzałkę pojedynczą - starałem się by była taka jak w oryginale - bo uznałem że przecież Twórcy parownika wiedzą lub przynajmniej powinni wiedzieć jaka grzałka jest najlepsza, że musi być powód dla którego ich fabryczna grzałka jest taka a nie inna, że ktoś to już mocno testował.

Użyłem więc 2 sznurków 2,5 mm (ale one 2,5 mm to są tylko z nazwy chyba hehe). Jako drut oporowy posłużył krótki bo zaledwie 3,3 cm kawałek drutu Nikrothal80 o średnicy 0,16 mm (oporność 1 cm 0,67 om - odsyłam tutaj do mojego arkusza który znajdziecie w poście o podwójnej grzałce). Sznurki skręciłem ze sobą tak by się przeplatały na krzyż w kubku a drut nawinięty na tym skrzyżowaniu został przy użyciu znacznej siły (zdecydowanie naciągnięty podczas nakręcania). Wyszło oczekiwane 2,2 om oporności. Drut mocno przylega do sznurków które są zbite i twarde. Test na sucho - grzałka nagrzewa się błyskawicznie do czerwoności. Test na mokro - dymi bardzo dobrze już od pierwszych strzałów, jest o niebo lepiej niż wszelkie moje poprzednie próby. Na tę chwilę jest to zdecydowanie najskuteczniejsza grzałka jaką udało mi się stworzyć. Gdzie więc jest tajemnica?

EDIT 10.2014.
Od czasu pisania tego postu minęło wiele czasu. Obecnie nie robię już grzałek żadnych w sposób prezentowany powyżej. Robię tylko tzw. microcoils a zamiast sznurka używam tylko waty. Więcej jak robić grzałki tego typu znajdziesz tutaj.

piątek, 3 stycznia 2014

Dobry liquid?

Dobry liquid - co to właściwie znaczy (?) - na pewno dla każdego coś innego.
Pomijając to co najistotniejsze czyli smak (o gustach się przecież nie dyskutuje) dobry liquid powinien przede wszystkim dobrze "dymić" - bo przecież o to chodzi w całej tej zabawie. Nie bez znaczenia jest także cena - zwłaszcza jeśli ktoś dużo pali (jak ja).

Na początku swojej przygody z e-papierosami jak każdy starałem się poznać skład płynów, wiedzieć jak procentowy skład ich zawartości wpływa np na ilość dymu albo intensywność smaku.

Dowiedziałem się wtedy, że VG (vegetable glycerin) odpowiada za ilość dymu - tak po prostu wielkość obłoku ale ma niewiele wspólnego z odczuwaniem tegoż dymu - tak smaku jak i tak zwanego "kopa" w płucu.
To akurat dość łatwo sprawdzić, wystarczy wypalić baze 100% PG - jak dla mnie coś paskudnego, prawie jak palić olej po frytkach czy rybie, przy zgaszonym świetle w pokoju miałem momentami problem żeby się zorientować ile tego dymu faktycznie wdycham i wydycham bo jest tak słabo odczuwalny. W ustach i w gardle pozostawia wg mnie "maślany" posmak.

Z drugim składnikiem czyli z PG (Propylene Glycol) jest teoretycznie odwrotnie - odpowiada teoretycznie za odczuwanie smaku i właśnie ten "kop" ale gorzej się dymi. Tego czy to prawda nie umiem wprost potwierdzić bo nigdy nie próbowałem palić bazy 100% PG ale chętnie poczytam wasze opinie na ten temat.

Standardowe płyny mają skład 10-30% VG a reszta to PG (pare procent - dosłownie 3-6 odchodzi na jakieś inne składniki - zwykle nie wyszczególnione na etykiecie - tj aromaty, spirytus, woda itp).

Jeśli więc szukasz płynu który będzie dobrze dymił i przyzwoicie smakował teoretycznie powinieneś szukać czegoś o proporcjach zbliżonych do 50%/50% a jeśli masz problem żeby "napalić się" e-papierosem a nie chcesz wapować płynu o większej ilości nikotyny to powinieneś szukać płynów które mają dużą zawartość procentową PG.

W swojej e-papierosowej przygodzie paliłem bardzo wiele rożnych płynów - różnych producentów.
Z początku, jakieś pierwsze pół roku były to niemal wyłącznie smaki owocowe, słodkie i łagodne. Obecnie palę prawie wyłącznie smaki tytoniowe, które na dłuższą metę są dla mnie po prostu mniej męczące. Sporadycznie wapuję także jakiegoś "energetyka" albo miętę, kiedyś lubiłem także smaki kawowe.

To co mogę polecić? Co dla mnie jest dobrym liquidem?

1) od dłuższego czasu moim nr 1 jest liquid firmy Blue Mist - Cuban Cigar, oprócz bardzo mi odpowiadającego smaku, świetnie dymi i co ważne jest w przystępnej cenie (przy zakupie 3x50 ml wychodzi 30 zł za butelkę 50 ml). Mam też zaufanie do dystrybutora, że nie jest to płyn rozlewany w garażu. (skład 70% PG, 25% VG + 5% inne). Ten płyn ma też bardzo mały jak ja to nazywam  "współczynnik syfienia grzałki" - tzn. grzałka stosunkowo wolno pokrywa się "nagarem" a płyn w clearomizerach ciemnieje powoli (jeśli wiecie o czym mówię).



2) Fajny płyn to także Blue Mist - French Pipe - w sumie dość podobny do powyższego, może nawet nieco smaczniejszy, choć delikatniejszy. W porównaniu do Cuban Cigar ten znacznie szybciej brudzi grzałkę co zmusza do częstszej jej wymiany / przepalania.

3) RM1 - CML - również tytoniowy smak, mocniej aromatyzowany ale muszę przyznać że tutaj butelka butelce nie równa - tzn. jedne smakują lepiej niż inne - i są to duże różnice. Być może proces produkcji nie jest tak stabilny a może znaczenie ma np wiek płynu? Powoli zatyka grzałkę.



4) RM1 - DK-TAB - bardzo ciekawy tytoniowy smak. Ma jednak tę wadę że bardzo szybko (już po 2-3 ml) brudzi grzałkę która wówczas w zasadzie uniemożliwia dalsze palenie (robi się nie smacznie).


A jakie są wasze ulubione płyny? Piszcie proszę w komentarzach.



czwartek, 2 stycznia 2014

Grzałki Nichrome

W sklepach pojawiły się grzałki Nichrome. Są to gotowe grzałki do atomizerów RDA (np Magoo - dlatego bardzo mnie to interesuje).

dostępne np tu a także w e-dymie - Grzałki Nichrome


W grzałce zastosowano drut przyłączeniowy o mniejszej oporności. Cena około 30 gr za sztukę, przynajmniej w pierwszym z wymienionych sklepów to cena bardzo przystępna.

Ciekawi mnie jak to się sprawdza? Ktoś próbował?

[Update 2014-02-15]
Kupiłem i używam od kilku tygodni. Rewelacja. Tanie, skuteczne, oszczędzają masę czasu i zabawy z łączeniem drutu oporowego ze srebrnym. Zdecydowanie polecam.