poniedziałek, 26 stycznia 2015

Orchid (klon)

Parownik/atomizer Orchid - w świecie roślin orchidea jest jedną z najwdzięczniejszych - posiada przepiękne kwiaty, ma bardzo skromne wymagania - znajduje na całym świecie wielu entuzjastów (heh sam jestem jednym z nich i mam ich w domu całe parapety).

Czy tak samo jest w przypadku tego parownika? - Wg mnie i muszę to stwierdzić z całą stanowczością - tak!

Orchid z Fasttech


Orchid w linii prostej wywodzi się z Kayfuna. Można by rzec że jest to taki Kayfun w którym powiększono kilka rzeczy głównie po to by można było zamontować dwie grzałki. Od strony technicznej jest to w zasadzie to samo - ale na tym podobieństwa się kończą bo "pali" się to jednak zupełnie inaczej a porównanie to wypada zdecydowanie na korzyść Orchida.

W porównaniu do "Kajtka" ma on dwa otwory powietrzne - po jednym dla każdej z grzałek - które są znacznie poszerzone - czy dostatecznie to sprawa jak zwykle dyskusyjna - mnie osobiście ich rozmiar wystarczy i absolutnie nie brakuje mi tutaj braku regulacji przepływu.

Podobnie jest z kanałami którymi płynie płyn na grzałki - jest ich dwa razy więcej czyli cztery i są one znacznie szersze.

Także dek na którym montujemy grzałki jest trochę szerszy. Twórcy parownika musieli go nieco powiększyć - tak by swobodnie zmieściły się tam dwie dość duże grzałki. Sam zbiornik jest dokładnie takich samych wymiarów - szeroki na 23 mm - standard. Nie sprawdzałem tego ale jestem prawie pewny że jest to dokładnie ten sam komplet trzech pierścieni co w Kayfunie - oczywiście dek i górny cap są już nieco inne.

Szerszy dek montażowy oznacza także szerszy komin który zakrywa grzałki i oddziela je od płynu. Szczelina pomiędzy tym kominem a wewnętrzną ścianą zbiornika jest przez to bardzo mała - na tyle mała że płyn 50/50 GP/VG z pewnym oporem przemieszcza się w zbiorniku - jest to szczególnie zauważalne podczas napełniania - problem zgłaszany przez wiele osób. Zjawisko potęguje chybiona wg mnie konstrukcja komina. Nie wiedzieć czemu - może chcieli być oryginalni a może chcieli odzyskać ciut miejsca na liquid - projektanci parownika postanowili że komin będzie po pierwsze jednoczęściowy (a nie jak w Kayfunie dwuczęściowy - rozkręcany) a po drugie z kątem prostym w miejscu łączenia elementów o różnej średnicy. Przy napełnianiu - gdy parownik jest do góry nogami, w tym miejscu zbiera się powietrze, tworząc duży bąbel - taką poduszkę powietrza na której zatrzymuje się cały lany z góry płyn. Oczywiście problem jest tym większy im gęstszy jest płyn ale czy to jest rzeczywiście jakiś problem? - Wg mnie nie, wystarczy przechylić parownik podczas napełniania - albo używać butelek z igłą, żeby dostarczać płyn możliwie nisko i tyle. Bardziej irytuje mnie brak możliwości rozkręcenia tego komina - w celach diagnostycznych albo żeby coś delikatnie poprawić - no trudno - może któraś kolejna wersja to zmieni albo pewnie na rynku pojawią się zamienniki kominów.

To o czym trzeba wspomnieć a co ma ogromne znaczenie jest ilość pinów montażowych. Chodzi o to że dla każdej "nóżki" grzałki przewidziano jej własne miejsce montażowe i śrubę. To olbrzymie ułatwienie bo w wielu parownikach dwu grzałkowych tych pinów jest zaledwie dwa lub trzy a to oznacza że przy dokręcaniu śruby trzeba pilnować więcej niż jednej grzałki na raz. Pamiętam jaką upierdliwością było kręcenie grzałek na Foggerze v4 (po fotach w necie widzę że dopiero w wersji 6 Fogger doczekał się rozwiązania bliźniaczo podobnego jak w Orchidzie).

Orchid - jak robić grzałki?

Jeśli chodzi o kręcenie grzałek to wydaje mi się że są dwie podstawowe metody.

Pierwsza to klasyczna, czyli tak samo jak robiło się to w Kayfunie - typowy microcoil/macrocoil tyle że zamiast jednej grzałki robimy dwie. Watę stosunkowo lekko zbitą przewijam przez grzałki i tyle. Z uwagi na bardzo duże kanały dla płynu ja osobiście zawsze wpuszczam w nie odrobinę waty (dosłownie około 1 mm w głąb - luźno watki daję) - zaznaczam, że nigdy nie robiłem tego w Kayfunie - tam wata była na płasko na kanał, ale tutaj bez tego zabiegu często mam wycieki z otworów powietrznych.  Dzięki temu jest też znacznie mniejsza szansa na to, że podczas nakręcania komina wata się przemieści. Jak wspomniałem wyżej - komina nie da się rozkręcić więc nie można sprawdzić czy przy zakręcaniu wata się nie poruszyła i nie odsłoniła całkowicie któregoś z kanałów - a w takiej sytuacji wyciek jest bardzo prawdopodobny.

W internecie często można spotkać osoby które skarżą się że Orchid cieknie. Nie wiem - może jeśli używa się płynu bardzo lejącego np w proporcji PG/VG 20/80 takie rzeczy mogą się dziać - ale wydaje mi się że jest to tylko i wyłącznie wina złego "setupu" - no chyba że ktoś ma uszkodzone uszczelki i zbiornik nie trzyma ciśnienia.

W Kayfunie moją preferowaną średnicą grzałek było 2,2-2,5 mm. Tutaj zdecydowanie wolę średnicę 3 mm. Wg mnie taka konstrukcja nie ma żadnych wad, ma natomiast kilka zalet:

  • Po pierwsze, grzałka jest węższa - otwór powietrzny pokrywa ją w 80% - innymi słowy, bardzo mały odcinek grzałki nie jest w bezpośrednim strumieniu powietrza lecącego z otworów, większa ilość waty pozostaje poza grzałką i nie jest przez nią "duszona"
  • Po drugie, grzałka ma bardzo duży bufor liquidu między drutami (także obok), dzięki czemu znacznie trudniej jest doprowadzić ją do wysuszenia w porównaniu do średnicy typu 2 mm. Oczywiście większa średnica grzałki oznacza dla mnie zawsze mniejszą liczbę zwojów - tak by finalnie opór i ilość drutu do rozgrzania była porównywalna.
  • Po trzecie wreszcie, dzięki tak dużej szerokości znacznie łatwiej jest przez grzałkę przewlec watę a po bokach grzałki zostaje jej bardzo dużo dzięki czemu grzałka z watą wypełnia nam idealnie praktycznie cały dek.

Odnośnie waty skoro już o tym zacząłem...
Ostatnio używam tylko bawełny japońskiej "MUJI" - nie dlatego ze jest jakaś o wiele lepsza od zwykłej waty tylko dlatego że znacznie łatwiej się ją obrabia, łatwiej o powtarzalność. Wycinam na oko pasek o szerokości 3 mm, potem stosuję sztuczkę podpatrzoną u kogoś na Youtube (chętnie bym go tu oficjalnie wspomniał ale nie pamiętam już kto to był, obiecuję ze jak go znowu trafię to zamieszczę tu link). Sztuczka polega na tym by złapać za oba końce tego odciętego odcinka a następnie skręcać delikatnie w palcach w przeciwnych kierunkach. Gdy to robimy, wata skręca się i rozkręca, końcówki się ugniatają (to one będą wkładane w "oczko" grzałki) a wata pomiędzy - na całej długości - robi się bardzo puszysta. Wystarczy przeciąć potem na pół i przewinąć grzałki a następnie obciąć nadmiar waty. Ja staram się obcinać dokładnie do szerokości deku montażowego. Bezpośrednio po obcięciu zawsze mam wrażenie że "tym razem przesadziłem" - tak mało jej tam zostaje ale nigdy nie jest źle. Wiem że część osób obcina na szerokość całego zbiornika ale wg mnie nadmiar waty wewnątrz komina robi więcej złego niż dobrego a poza tym potem jest jakaś mordęga żeby to złożyć do kupy. W ogóle z moich doświadczeń z Orchidem (i nie tylko) wynika że za płaski smak prawie zawsze odpowiada zły transport liquidu na druty - czyli albo zbyt dużo waty wewnątrz pomiędzy zwojami, albo wokół niej, albo zbyt zapchane kanały. Gdy waty jest zbyt dużo zamiast transportować płyn zwyczajnie go blokuje. To nie jest tak, że trzeba zrobić 20 grzałek zanim się uda. Jeśli nie przesadzi się z ilością waty - tak by po przewinięciu dawała się ona z lekkim oporem przesuwać między zwojami, nie zbije waty z boków i wpuści jej nieco w kanały to praktycznie nie ma takiej możliwości żeby było źle. Może być tylko dobrze lub lepiej. Swojego Orchida używam od około miesiąca. Wycieki (zresztą drobne - początkowo myślałem  że to może skropliny z ustnika wracają do otworów powietrznych) tylko wtedy gdy w ogóle nie wkładałem waty w kanały.

Orchid - wstępnie złożone grzałki po przewinięciu watą - drut Kanthal 0,4 @ 3mm x 6 zwojów (edit -lepiej zrobić 5 zwojów)
w taki sposób obcinam watę by pozbyć się jej nadmiaru
Do produkcji mojej ulubionej obecnie grzałki (no tutaj grzałek) używam tylko drutu Kanthal 0,4 (w ogóle od jakiegoś czasu nie bawię się już w żadne nawet testy na mniejszych średnicach, wręcz odwrotnie, ciekawi mnie jak by było z drutem 0,5). Niby lepszy jest Kanthal w wersji "A" niż "D" (bo wytrzymuje wyższe temperatury) ale czy są to różnice w jakiś sposób odczuwalne dla e-palacza? - Nie potrafię tego stwierdzić ale chyba nie.

Grzałki nawijam bezpośrednio na parowniku. Biorę długi kawałek drutu (czasem całą rolkę) i zaczynam od przykręcenia pierwszego końca do pina plusowego (w dolny otwór środkowego pina), tak by nie trzeba było potem obcinać nadmiaru drutu w tym miejscu. Następnie przykładam specjalnie do tego celu zakupiony gwoźdź (średnica 3 mm) i nawijam 5-6 zwojów. Staram się by zwoje były możliwie blisko siebie, nieco je poprawiam już na tym etapie. Naciągnięty drut - czyli górną końcówkę grzałki zakręcam na śrubie (pod jej "główką"). Trzymając jednocześnie gwoźdź (żeby grzałka nie tańczyła przy skręcaniu), dokręcam wszystko dość mocno. Trzeba uważać by nie przesadzić z przykręcaniem drutów które idą do dziur, bo śruby dokręcające potrafią te druty obcinać i wbrew pozorom wcale nie jest trudno do tego doprowadzić. To między innymi dlatego drugą "nóżkę" grzałki montuję pod główką śruby a nie w otwór pinu, choć tam jest mi także po prostu wygodniej. Następnie wyciągam gwóźdź i zanim jeszcze obetnę nadmiar drutu rozgrzewam grzałkę do czerwoności by z pomocą szczypczyków zbliżyć do siebie zwoje. Po tym jak zwoje są już dość blisko, ponownie wkładam gwoźdź między zwoje, poprawiam je i ostatecznie centruję grzałkę nad otworem powietrznym. Jeśli grzałka jest skręcona zbyt mocno i nie da się jej odpowiednio ustawić - np oddalić od pinów to wówczas luzuję nieco tę drugą śrubę przy której nadal mam nie obcięty drut i ponownie "naciągam" grzałkę na właściwe miejsce pchając za gwoźdź. Gdy grzałka wyląduje tam gdzie chce ponownie dokręcam, a potem obcinam nadmiar drutu. Następnie w ten sam sposób robię kolejną grzałkę.

Jeśli wszystko poszło dobrze, to powinny wyjść dwie niemal identyczne grzałki.
Grzałki po podaniu napięcia powinny się rozgrzewać równomiernie i od środka. Jeśli któraś z nich rozgrzewa się szybciej, albo świeci intensywniej należy się nad tymi grzałkami raz jeszcze pochylić. One muszą pracować możliwie jednakowo!

Co robić gdy jedna z nich nie "świeci" tak dobrze jak druga? Przyczyn może być kilka. Najczęstsze to:
  • grzałka bardziej ściśnięta rozgrzewa się szybciej - po rozgrzaniu trzeba więc ściskać ponownie gorszą grzałkę,
  • grzałką która lepiej przewodzi prąd rozgrzewa się szybciej - sprawdzić czy gorsza grzałka jest dobrze dokręcona do pinów - delikatnie dokręcić gorszą grzałkę,
  • jedna z grzałek ma więcej zwojów niż druga albo ma dłuższe "nóżki". Jest to sytuacja niedopuszczalna bo taka grzałka zawsze będzie rozgrzewać się wolniej z uwagi na większy opór. Policzyć zwoje w gotowej grzałce micro/macrocoil jest bardzo trudno gołym okiem. Ja gdy mam jakieś wątpliwości po prostu robię zdjęcie telefonem a następnie powiększam fotkę, bo lupą nie dysponuję :)

Przy wygrzewaniu grzałek na parowniku trzeba mieć na uwadze izolator pina plusowego. Dwie rozgrzane do czerwoności grzałki bardzo szybko rozgrzewają też korpus parownika a izolator jest z jakiegoś plastiku który dość szybko się od tej temperatury topi, trzeba więc to wszystko robić z głową. Większość osób nawet nie zauważa momentu kiedy doszło do nadtopienia tego elementu.

Gdy grzałki są gotowe, trzeba je przewijam je watą (o czym pisałem powyżej) a następnie obficie je nasączam - tj. jeszcze zanim założę komin. Sprawdzam też czy grzałki pracują zgodnie z oczekiwaniem i dopiero wtedy zakręcam komin. Gdy komin jest na miejscu zaciągam się raz lub dwa razy bezpośrednio z komina - to taki przedsmak który mówi mi o tym co dana grzałka potrafi gdy jest prawidłowo nawilżona. Pozostało już tylko założyć zbiornik i zalać go. Przy zalewaniu - zawsze należy zostawić trochę pustego zbiornika. Ja zwykle napełniam go do górnej krawędzi przeźroczystego pierścienia - czyli tak długo jak długo widzę płyn który wlewam. Jeśli naleje się płynu "pod korek" to w zbiorniku nie będzie miejsca na wytworzenie się podciśnienia i nadmiar tego płynu opuści nasz atomizer gdy tylko postawimy go do pionu - ucieknie pewnie około 0,5 ml płynu i sytuacja się ustabilizuje.

Po zalaniu dobrze jest też zrobić kilka głębszych zaciągnięć bez podawania prądu na grzałki i w zasadzie można już palić choć ja zwykle daje parownikowi jeszcze kilka minut ekstra w spokoju po to by płyn nasączył watę we wszelkich zakamarkach.

Druga popularna metoda robienia tu grzałek polega na zrobieniu ich w układzie pionowym.
Z angielskiego"vertical coils" - pod tym hasłem znajdziecie w sieci więcej. Robi się to tak, że w otwory powietrzne wkłada się pręty i to na nich nawija się grzałki. Grzałki nawija się w ten sposób bardzo łatwo, szybko i wychodzą one bardzo równe. Z tym nie ma żadnego problemu. Trochę gorzej jest z układaniem w okół tych grzałek waty. Trzeba ją owinąć wokół tak by wszystkie druty były tą watą "opatulone".

Orchid - nawijanie grzałki pionowej

Orchid - rozgrzewanie gotowych grzałek



Orchid - gotowa grzałka w układzie pionowym (Vertical Coils)

Jak to wygląda możecie także zobaczyć sobie np tu (to nie są moje fotki): http://imgur.com/a/pp2RZ/

Prawdę mówiąc mam małą wprawę w tego typu konstrukcjach. Moje dotychczasowe próby zakończyły się umiarkowanym sukcesem. Miałem problemy z watą która gdy puchła zapychała wlot lub wylot grzałki co prowadziło wcześniej czy później do wycieków. Miałem tez pewne problemy z dostatecznie dobrym transportem co skutkowało oczywiście płaskim smakiem i wyraźnie gorszą "chmurką" po którymś z kolei zaciągnięciu. Jeśli mam być szczery, to jestem tak bardzo zadowolony z obecnie działających w moim Orchidzie grzałek klasycznych, że trochę odechciało mi się sprawdzać jak może działać "idealny" komplet grzałek pionowych. W każdym razie, nawet pomijając te różne trudności nie zauważyłem by paliło się to jakoś lepiej więc albo ja jeszcze nie umiem tego zrobić jak należy albo jest to po prostu kolejne zawracanie głowy - przerost formy nad treść.

Ok ale jak to się pali na tym Orchidzie?
- Wg mnie SUPER! Dobry setup odwdzięcza się wspaniałą chmurą która jest ciężka, mięsista, ciepła (ale nie jest zbyt gorąca) i słodka. Chmury te powstają w relatywnie krótkim czasie, tj 2-3 sekundy (duży stosunkowo szybki i mocny wdech). Ilość dymu jest tak duża że gdy prowadzę auto muszę dmuchać na boki, bo powstałe kłęby zasłaniają mi kompletnie pole widzenia. Ja nie notuję w tym parowniku żadnych wycieków, żadnych przypaleń itp. Parownik ten jest o wiele jest mniej wymagający niż np Big Dripper którego wcześniej używałem a oferuje na prawdę bardzo przyzwoity poziom palenia na zwykłym mechanicznym modzie. Domyślam się że gdyby podać mu więcej mocy mogło by być tylko jeszcze lepiej :)

Jeśli wcześniej paliło się tylko powszechnie dostępne w sklepach e-papierosy, ewentualnie Kayfuna to chmura z dwugrzałkowca o dużym przeciągu może przytłoczyć. Tzw "kop" i wielkość chmury jest nieporównywalna. Pamiętać jednak należy że parowniki z dużymi otworami powietrznymi żeby pokazały co potrafią należy palić inaczej, tzn zaciągać się głęboko, zdecydowanie i bezpośrednio do płuc - zatem inaczej niż wspomniane wcześniej parowniki z małym przepływem powietrza. Tam zaciągamy się raczej najpierw do ust a dopiero potem do płuc. To jest coś do czego się trzeba przyzwyczaić, trzeba się z tym oswoić. Zwykle potrzeba na to mniej niż jednego dnia, ale pierwsze wrażenia mogą być bardzo negatywne. Kiedy prezentowałem Orchida swoim znajomym mimo że każdy z nich pali "jakieś" powszechnie dostępne e-papierosy każdy z nich po zaciągnięciu zachowywał się tak jakby pierwszy raz w życiu zaciągnął się dymem z papierosa. Kasłali, dusiło ich, patrzyli na mnie z niedowierzaniem i pytali - "jak ty to możesz palić", "o matko jakie to mocne", "zabierz to" itp - a ja nie bardzo rozumiałem jak oni nie mogą. Jeśli obawiasz się że taki dual coil może być dla Ciebie zbyt mocny, zawsze możesz nawinąć 1-2 zwoje więcej (czyli 7-8), zwiększając w ten sposób oporność grzałki i jej bezwładność termiczną ograniczysz także jej moc ale wg mnie  kluczem tutaj i tak pozostanie "siła strumienia" przepływającego przez grzałki powietrza, bo to ono chłodzi ten układ.

Jeden z kolegów nabył swój własny egzemplarz, złożyliśmy go do kupy. Mimo tych pierwszych negatywnych wrażeń - kiedy już prawie chciał mi go oddać - bo przecież "to nie dla niego" przekonałem go by jednak zabrał go ze sobą do domu, sprawdził sobie na spokojnie. Następnego dnia był już odmienionym człowiekiem :) - "Już nie jest tak ostro", "już nie drapie", "jest bardzo fajnie".
Nie jestem do końca pewny, czy to kwestia tego jak się zaciągamy, kwestia "ułożenia się grzałki" czy jeszcze czegoś innego ale w moim przypadku było bardzo podobnie. Jako palacz "analogów" nigdy nie zaciągałem się bezpośrednio do płuc, nie mogłem zrozumieć jak w ogóle w ten sposób można było palić a teraz palenie techniką "usta - płuca" po prostu mnie już nie satysfakcjonuje - choć jak się nie da inaczej - bo w ręku tylko jakiś Volimizer - to trudno - można i tak.

Jeśli chodzi o płyn którym lubię zalewać swoje parowniki to w zasadzie nie ma tu żadnej zmainy. Nadal moim ulubionym jest Cuban Cigar (e-Dym) o mocy 18 mg. Oprócz dobrego smaku (subiektywne raczej odczucie) bardzo powoli zanieczyszcza grzałki dzięki czemu nie trzeba ich tak szybko przewijać. Polecam :)

Aha, pamiętać należy o tym że grzałki jak te opisywane powyżej mają bardzo mały opor tj. < 0,5 oma. Do takich grzałek trzeba mieć odpowiednią baterię. Ja używam Akumulatora EFEST IMR 18650 2500mAh LiMN flat top 35A (do nabycia w wielu sklepach za około 35 zł) i nigdy nie zauważyłem by się ona grzała więc dla mnie jest OK choć wielu e-palaczy woli np Sony VTC-4.

Pamiętajcie też że e-palenie nie koniecznie jest zdrowe i bezpieczne, że wszystko co robicie, robicie tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność.

No to chyba z grubsza tyle. Wyszło trochę długo... przepraszam. Może komuś się to do czegoś przyda :)

PS: Jak zwykle bardzo mile widziane komentarze w których piszecie jak Wy robicie swoje "setupy", piszcie proszę również jakie płyny uważacie za najciekawsze.

[EDIT] Chciałem tylko napisać, że obecnie moim ulubionym setupem do Orchida jest zwykły
dual coil na średnicy 3 mm, 5 zwojów z drutu 0,4 Kanthal (a więc o jeden zwój na grzałkę mniej niż na powyższych fotach).

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Caravela Mod (klon) + Orchid

Moda tego nabyłem w grudniu zeszłego roku wraz z parownikiem Orchid V4 za nie całe 20$ czyl poniżej 70 zł (kurs od tamtego czasu poszedł sporo w górę)


Pod powyższym adersem możecie także zobaczyć więcej zdjęć producenta.

Caravela Mod (klon) + Orchid V4

Jeśli chodzi o moda to nie jest to żadna nowość i pewnie wielu którzy dobrze się w temacie orientują nie będzie mogło zrozumieć dlaczego nie wybrałem czegoś bardziej ostatnio popularnego np SMPL czy 4Nine.

Powyższe mody oczywiście są bardzo ciekawe i zapewne w najbliższym czasie zdecyduję się również na zakup któregoś z nich, bo niestety - jestem chyba chory psychicznie i po prostu lubię posiadać tych rzeczy dużo, sprawdzać nowe rozwiązania a i zapas na czarną godzinę zawsze się przyda :)

W każdym razie - Caravela mod to mod który na rynku jest od bardzo dawna i od zawsze urzekał mnie swoim wyglądem. Połączenie dwóch kolorów metali tj stali i mosiądzu, charakterystyczna grawerka - dla mnie jeśli chodzi o wygląd jest to jedna z najciekawszych pozycji. Po prostu piękny :D

Wybrałem wersję mosiężną ze wstawkami stalowymi a nie odwrotnie - stalową ze wstawkami mosiężnymi z dwóch powodów. Po pierwsze, bardziej mi się podobała bo stalowych modów miałem już kilka i mi się opatrzyły a po drugie przynajmniej w teorii mosiądz lepiej przewodzi prąd a różnice te wbrew pozorom mogą mieć znaczenie. 

W porównaniu do osławionego "staruszka" Nemesisa jest to dla mnie konstrukcja lepsza pod każdym względem a za najważniejszą zaletę w porównaniu do Nemesisa uważam brak modułowej konstrukcji - obok wspomnianych wcześniej cech wyglądu (bo te są sprawą indywidualną). Nic mi się już nie rozkręca, body lepiej przewodzi prąd i lepiej to też wygląda. Również przycisk działa tu znacznie lepiej (choć to może być wina/zasługa lepszego/gorszego klona).

Caravela vs Nemesis

Mod przyszedł z trzema różnymi tulejami (bo taką wersję kupiłem) tak by można go było skręcić w zależności od tego jaką baterię chcemy używać ale ja i tak używam tylko najdłuższej tulejki pod baterie 18650 - te o największej pojemności. W ten sposób jedna bateria wystarcza mi na cały dzień.

W modzie który otrzymałem pin plusowy był zbyt długi. Po skręceniu z parownikiem przycisk nie wkręcał się całkowicie. 



Musiałem więc skrócić istniejący lub zdobyć nowy, nieco krótszy. Zdecydowałem się na to drugie rozwiązanie, tak by nie niszczyć "oryginalnego" rozwiązania.


oryginalny pin plusowy - stalowy
W tym celu zakupiłem w Castoramie śruby M4x50 (mosiężne) i po obcięciu kombinerkami i delikatnym szlifie pilnikiem nowy pin był gotowy. Cała zabawa zabrała może 15 min a materiał kosztował ze 4 czy 5 zł.


nowy pin plusowy, przed obróbką pilnikiem
Z tym pinem używam tego moda do dziś a moda jako takiego bardzo sobie chwalę, choć jeśli miałbym komuś polecać jakiś zakup, czegoś nowego - to raczej byłby to wspomniany na początku SMPL, 4Nine albo któryś King.


Co się tyczy parownika - po około miesiącu użytkowania mogę z całą stanowczością stwierdzić iż jest on cudowny (!) a więcej o nim napisze w kolejnym poście :) 









niedziela, 28 grudnia 2014

Aspire Atlantis

Jakoś tak w przedświątecznym amoku dałem się naciągnąć na kolejny parownik :)
Tym razem padło na Aspire Atlantis - parownik znanej renomowanej firmy, żaden tam klon. Produkt dość drogi bo kosztuje około 150 zł. Parownik jest o tyle ciekawy że posiada bardzo wyjątkową konstrukcję grzałek (które są tutaj wymienne).

To co wyróżnia te grzałki to trzy rzeczy:
-  grzałka jest bardzo duża i zbudowana w oparciu o drut i watę (bez ceramicznego sznurka jak to było w poprzedniku Aspire Nautilus) posiada duże otwory którymi liquid ma tę watę nasączać.
- oporność grzałki wynosi zaledwie 0,5 oma - parownik ten wg zaleceń producenta powinien być zasilany 20-30 W mocy - co za tym idzie nie jest to parownik dla każdego - mój wysłużony SVD ani obecnie uszkodzony Evic nie dadzą rady tego zestawu nawet uruchomić - nie mówiąc już nawet o zwykłych bateriach typu Ego.
- ostatnia rzecz to sposób w jaki sama grzałka została zrobiona. Grzałka jest tutaj ułożona pionowo (w googlach szukaj "vertical coil") względem otworu powietrznego a wata otacza zwoje a nie przechodzi przez nie jak w większości znanych nam wszystkim rozwiązań. Wygląda to trochę jak komin . Można by więc powiedzieć że konstrukcja tej grzałki to całkowita odwrotność typowej grzałki z Kayfuna.

Jak to się spisuje? Powiem szczerze - całkiem dobrze. Po zalaniu trzeba odczekać kilka minut by wata dobrze nasiąkneła a potem można już palić - ile wlezie. Nie odnotowałem ani jednego wycieku, ani jednego "bobra" - transport płynu jest więc dobry. Smak - jest bardzo ciekawie - na serio te grzałki mają wielki potencjał i jestem przekonany że wielu po prostu się w nich zakocha.

W porównaniu do mojego obecnego parownika czyli Big Drippera, dymi to trochę gorzej ale ma chyba nieco wyraźniejszy smak ( nie są to jakieś bardzo duże dla mnie różnice). Bardzo lubię ten parownik, bo jest dobrym zamiennikiem dla BD i kiedy nie mam czasu, nie chce mi się bawić z grzałkami, przewijaniem waty w BD lub gdy po prostu chcę zmienić sobie smak zakręcam Nautilusa i pale, bez stresu, bez poczucia żenujacego spadku wydajności, smaku, kopa. Dla tych wszystkich, ktorzy nie znoszą bawić sie we własne grzałki ale robią to z braku konkrenej alternatywy sądzę że jest to produkt godny sprawdzenia. W mojej opinii jest to bardzo udana konstrukcja i na pewno wolę go niż wcześniejszego faworyta - Kayfuna choć parowniki te ciężko porównywać w ogóle bo Nautilus należy raczej do parowników które wymagają (i mają) duży przeciąg, optymalnie się więc pali zaciągając bezpośrednio do płuc bo tylko wtedy parowniki te pokazują na co je stać.

Z ciekawych rzeczy, pojemność parownika to około 2 ml - nie dużo ale napełnia się bajecznie prosto, przez odkręcenie w dłoniach - nie potrzeba żadnych śrubokrętów igieł czy strzykawek więc to żaden problem. Parownik posiada sprawnie pracującą regulację przepływu powietrza - 4 pozycje. Ja osobiście korzystam w nim tylko z 2 mniejszych, dla pozostałych dwóch bardzo już dużych otworów moc grzałki jest zbyt mała na moim zasilaniu - tj na mechaniku.
Warto też wspomnieć o tym że na opakowaniu jest chologram, numery patentowe. W komplecie znajduje się dodatkowy szklany zbiornik (widać producent założył że pierwszy może się stłuc i nas na tę okoliczność zabezpieczył - bardzo miły gest) a także dodatkowa grzałka. W przeciwieństwie do poprzedniej konstrukcji Aspire - Nautilus - tutaj powinno się bez większych problemów zrobić samodzielnie grzałkę - jest na to sporo miejsca. W necie widziałem że ludzie sobie z tym radzą - np tutaj - możecie zobaczyć jak to wygląda - brzmi zachęcająco do własnych prób, tym bardziej że przecież druga grzałka jest w komplecie. Osobiście chętnie bym tutaj zbudował grzałkę o jeszcze nieco mniejszej oporności tak powiedzmy 0,4?


Poniżej nieco fotek:


Aspire Atlantis - ustnik

Aspire Atlantis - ustnik

Big Dripper klon v2 vs Aspire Atlantis



Aspire Atlantis - grzałka
Aspire Atlantis - grzałka


Aspire Atlantis - grzałka

Aspire Atlantis - grzałka

Aspire Atlantis - grzałka


[Edit 2015-01-19]

Ustnik - konstrukcja ustnika jest rewelacyjna i unikatowa. Jest bardzo szeroki, z dużym wewnętrznym otworem co pozwala na duże, swobodne zaciągnięcia. Dodatkowo ustnik ten wewnątrz - w górnej części -  posiada wyżłobienie którego nie widać. Odkryłem je dopiero wówczas gdy chciałem ręcznikiem papierowym wytrzeć wnętrze ustnika - papier wchodzi łatwo - wychodzi trudno bo się zakleszcza.

W przekroju poprzecznym musi to wyglądać mniej więcej tak:
Aspire Atlantis - ustnik w przekroju poprzecznym


W wyżłobieniu tym zbiera się liquid - gdy parownik jest w pozycji blisko poziomej - czyli np w ustach - przez co znacznie trudniej "napić się" skroplin. Ustnik ten wprost rewelacyjnie oddaje smak, lepiej niż wszystkie inne które posiadam. Jest na tyle fajny że używam go obecnie z moim ulubionym na ten moment parownikiem - tj. Orchid V4.

wtorek, 25 listopada 2014

Parallel coil

Na fali eksperymentów :)

Nie wiem kto wymyśla ten nazwy dla grzałek ale są całkiem fajne i będę się ich trzymał bo tylko w ten sposób można potem w necie coś poczytać na dany temat.

Co to takiego ten Parallel coil? - Jest to kolejna odmiana grzałki typu "microcoil" - w zasadzie jest to jedna grzałka zbudowana ze złączenia dwóch lub większej liczby grzałek połączonych ze sobą z punktu widzenia logiki zasilania w sposób równoległy. Innymi słowy na pierwszy rzut oka grzałka taka wygląda jak każda inna pojedyncza grzałka jednak znacznie się od niej różni.

Grzałkę taką robi się stosunkowo prosto. Bierzemy dwa jednakowej długości druty zbliżamy je do siebie równolegle i zaczynamy nawijać. Cała filozofia polega na tym by nie dopuścić podczas nawijania na wiertło/śrubokręt do zakręcenia jednego z drutów na drugi (w sumie jest to jedyna różnica w stosunku do grzałki typu "twisted coil") - żeby druty nie krosowały się ze sobą. Reszta standardowo, zwoje do siebie, rozgrzać - ściskać, powtórzyć i tak do skutku. Tyle teorii. 

Tak wyglądała jedna z moich grzałek tego typu. Poniższa konstrukcja jest jednak wg mnie zbyt szeroka dla Kayfuna a jednocześnie ma zbyt małą średnicę.



"Parallel coil" - Kayfun



Do nawijania tego rodzaju grzałki świetnie nadaje się małe narzędzie które nam to ułatwi a które samodzielnie każdy może sobie wykonać z jakiegoś kawałka klocka drewna czy nawet twardszego styropianu choć oczywiście można to też zrobić tradycyjnie "w łapkach".
Mała dygresja - gotowe urządzenia do nawijania grzałek można także kupić w necie - szukać tego można pod hasłem "jig tool"  - gdzie? - np na fasttechu.

To co w tego typu grzałkach jest najciekawsze to możliwość zwiększenia ilości zwojów bez zwiększania oporności grzałki.

Co to znaczy?

Załóżmy że mamy w dłoni drut Kanthal A1 o średnicy 0,25 mm. Jego oporność to 29,5 oma na 1 metr.

Załóżmy teraz że będziemy robili grzałkę o średnicy 2 mm.

Oznacza to że dla klasycznej grzałki microcoil będziemy musieli nawinąć  4 zwoje bo tyle właśnie zwojów na takiej średnicy da nam opór grzałki w granicy 1 oma.

4 zwoje po 0,25 mm oznacza że wynikowo powstanie nam grzałka o długości/szerokości 1 mm. Miejsca w parowniku jest na ogół znacznie więcej, więc chętnie byśmy tę grzałkę zrobili 2-3 lub nawet 4x szerszą bo zgodnie z logiką - im większa powierzchnia grzałki tym teoretycznie powinno być lepiej - tak?

Jeśli więc przy pomocy tego drutu nawiniemy go 2 x tyle zwojów czyli 8 to nasza oporność wyniesie już około 2 omy (no nieco mniej ale nie czepiajmy się detali).

Czyli 8 zwojów grzałka single (pojedyńcza) = 2 omy i 2 mm szerokości.

A co się stanie kiedy zbudujemy tę grzałkę właśnie jako paraller?
Oznacza to że będziemy łączyli ze sobą dwie grzałki o połowę krótsze czyli po 4 zwoje. Każda z nich będzie miała oporność 1 oma a więc po połączaniu razem będą miały oporność 0,5 oma. Oznacza to więc, że grzałka powstała w ten sposób mimo że ma tyle samo zwojów co poprzednia (single - 8 zwojów) ma od niej 4x mniejszy opór.

Niestety, oporność grzałki, ilość zwojów, grubość zastosowanego drutu to nie są jedyne parametry jakie mają realny wpływ na grzałkę - wynikowo na to jak się nam chmurzy. Do powyższych należy jeszcze wspomnieć o zjawisku spadku napięć na drutach, masy całkowitej tej grzałki a co za tym idzie jej bezwładności termicznej - prędkości nagrzewania itd. Póki co temat dla mnie nie do ogarnięcia mimo że od mądrzejszych od siebie mam na to wszystko teoretycznie wzory i można by się niby pokusić o jakąś głębszą matematyczną analizę - na tym etapie wolę chyba jednak metodę "prób i błędów" ale niewątpliwe ten sposób łączenia drutów ma duży potencjał.

- Czy sam robię i używam takich grzałek? - Nie. Po pierwsze grzałki z drutu poniżej 0,3 deformują mi się szybko podczas wymiany waty bo drut jest zbyt miękki a po drugie, na chwilę gdy piszę ten post zwyczajnie wolę tradycyjną "pojedyńczą" grzałkę z drutu 0,35 Kanthal - 7-8 zwojów na 2,5mm średnicy  (przynajmniej jeśli chodzi o Kayfuna). Wg mnie grzałka taka jest bardzo skuteczna i nie mam osobiście potrzeby kombinować z parallelem. Trzeba pamiętac o tym że grzałki typu parallel wymagają doskonałego transportu liquidu!

Chciałem tu zaznaczyć że dla mnie "Paraller coil" to nie jest to samo co "Dual Coil". Paraller to fizycznie 1 grzałka a dual - jak wiadomo - dwie (1/2 mniejsze). Oczywiście nie będzie tutaj żadnych różnic - bo ta sama ilość zwojów da taką samą oporność - skoro są tak samo podłączone równolegle - ale jest duża różnica w transporcie - przy dualu jest dwa razy więcej knota - każda grzałka ma swój, ponadto paraller inaczej się rozgrzewa/stygnie.

Wg mnie paraller coil nada nam się gdy mamy nadmiar drutów o zbyt dużej oporności a nasz parownik nie jest przystosowany pod konstrukcje typu "dual coil" czyli nie ma dwóch otworów powietrznych pod każdą z grzałek. Wydaje mi się że robiąc taką grzałkę warto jednak nieco zwiększyć średnicę - np do 3 mm - właśnie po to by grzałka miała większy bufor liquidu "pod ręką" w porównaniu do zwykłej single czy też duali.

PS: Nie robiłem jeszcze grzałek z drutu 0,4 ale wcale się nie zdziwię jak drut ten okaże się jeszcze lepszy (dla mnie) niż 0,35.






czwartek, 20 listopada 2014

Nemesis mod

Chciałem napisać kika zdań na temat moda mechanicznego jakiego ostatnio nabyłem - mianowicie klona Nemesisa. Poniższa treść przeznaczona jest raczej dla osób które nigdy dotąd - jak ja - nie posiadały żadnego mechanika.

Wiem wiem, wielu z was czytających to pewnie zarzuci mi zaraz że klony to śmiecie itd. Faktycznie jakość wykonania wielu klonów nie jest idealna ale powiedzmy sobie szczerze, te klony zwykle działają identycznie a jakościowo nie wiele ustępują oryginalnym rozwiązaniom. Mają natomiast tę ogromną zaletę że są relatywnie bardzo tanie. Oznacza to że można za rozsądne pieniądze poznać jakiś produkt. Mam na utrzymaniu dwójkę dzieci, dom i dla mnie wydawanie na oryginały w tym konkretnym przypadku byłoby więc fanaberią?

Pomijając e-papierosy typu mild, volish etc. moim pierwszym modem był Evic. Gdy się zepsuł (rozpadł), zakupiłem SVD - w porównaniu do poprzednika - niezniszczalny ale także wielki i ciężki. Właściwie nie miałem realnie potrzeby by kupić jakieś inne zasilanie. To co mnie osobiście do tego skłoniło to trzy rzeczy
- bariera minmalnej oporności jaką obsługuje SVD - czyli 0,8 omowa grzałka
- fakt że lubię sobie ten temat e-papierosowego świata poznawać i testować różne nowe rozwiązania
- zazdrość (jeden ze znajomych który do tej chwili jak ja używał SVD nabył takie coś i bardzo sobie chwalił)

- Kupiłem więc i ja, trochę bez przekonania - bardziej jako ciekawostkę - uznałem że w najgorszym wypadku będę miał po prostu drugie kompletne zasilanie - awaryjnie - że będzie to też dobra "baza" pod setupy z dwoma grzałkami. 

Wybrałem po kosztach, produkt z e-dymu  dosłownie - najtańszy.

Nemesis klon - e-dym.pl


Początkowe wrażenia miałem mocno mieszane. Najgorzej sprawował się przycisk - non stop się zacinał (ponoć problem także występuje w oryginale), nie pasowało mi też że jest on na dole a nie z boku - jak na wszystkich dotąd posiadanych przeze mnie urządzeniach. Bałem się także bardzo braku regulacji napięcia a także mocno zmiennego chmurzenia w zależności od poziomu rozładowania baterii. Tak oprócz tego sam mod wykonany dość starannie, gwinty ok, logo wyraźne i głębokie, żadnych luzów, dwa sterowane piny przy plusie i minusie baterii). Ogólnie - nie ma się co czepiać za takie pieniądze - choć mogłoby być lepiej jeśli chodzi o spasowanie tulejek.

Bardzo szybko wszystkie powyższe wątpliwości i obawy ustąpiły. Przycisk się wyrobił i pracuje już dość dobrze (albo może to ja go już wciskam celnie i tylko centralnie), nauczyłem się trzymać moda w wygodny dla siebie sposób i stało się to bardzo intuicyjne. Regulacja napięcia - w tej chwili nie mogę sobie przypomnieć po co mi to w ogóle było - absolutnie za tym nie tęsknie, wręcz odwrotnie - za problemy ze smakiem czy chmurką przestałem obwiniać podawane napięcie. Zrozumiałem też jak rzeczywiście wpływa poziom naładowania baterii na przyjemność z palenia - a wpływa i to bardzo, także na urządzeniach które teoretycznie mają zagwarantować ciągłość parametrów. Już o tym wszystkim nie myślę. Teraz po prostu palę i jest OK. Jak coś jest nie tak to wiem - czuje to - czy jest to wina zbyt słabej już baterii (zwykle w końcówce dnia i tak mam ochotę na coś lżejszego a mocniej lubię się napalić z rana - po nocy) czy też jakaś inna kwestia typu zasmolona grzałka, niedostateczny transport itp.

Bardzo podobają mi się wymiary tego urządzenia, jego prostota i niezawodność. W porównaniu do SVD mod nawet z dużą baterią 18650 - jest mały i lekki - bardziej poręczny

Do moda natychmiast zakupiłem - również w e-dymie - dwie rzeczy tj:
- konektor hybrydowy 
- magnesy 

Konektor - dla tych co nie wiedzą - to taki pierścień który ma umożliwić przyłączenie parownika bezpośrednio do tuby moda, z pominięciem głowicy tego moda co skraca całkowitą wysokość o jakieś 0,5 cm, zapewne zmniejsza też spadki napięcia bo odchodzi jeden element który przewodzi prąd.

zakupiony przeze mnie konektor hybrydowy do nemesisa - e-dym.pl


Magnesy z kolei - pozwalają wyeliminować sprężynę przycisku. Zmniejszają tarcie i w założeniu w ten sposób poprawiają pracę całego moda.

magnesy przycisku dla Nemesisa


Konektor - niestety nie pasuje do zakupionego moda (mimo informacji od sprzedawcy że pasuje do wszystkich u nich sprzedawanych "nemków" - a jest ich tam aż trzy na obecną chwilę w bieżącej ofercie!) - po prostu wpada luźno, nie chwyta gwintów - trudno poszukam sobie innego. Jeśli czytasz ten art. i zamierzasz sobie kpić taki konektor, to lepiej zrób to w jakimś stacjonarnym sklepie gdzie będziesz mógł od ręki sprawdzić czy do twojego moda ten konkretny konektor pasuje - unikniesz rozczarowania. (*patrz EDIT poniżej postu)

Magnesy - po kilku godzinach testów - mimo że faktycznie przycisk zaczął pracować sprawniej - wywaliłem. Te magnesy które zakupiłem są wg mnie o wiele za słabe. Nie można przez to postawić urządzenia na przycisku bo urządzenie samo się włącza pod własnym ciężarem. W samochodzie gdy prowadzę, odkładam moda do podręcznego schowka obok dźwigni zmiany biegów i tam również mod samoistnie się załączał, podobnie z chwilowym odłożeniem do kieszeni... Jasne że od tego by urządzenie nie pracowało jest pierścień do blokowania tego przycisku - ale zwłaszcza w aucie - nie ma czasu na zabawę tą blokadą, pomijam że robienie tego jedną ręką jest karkołomne. Ponadto wszelkiej maści "drippery" lubią pozycję pionową z uwagi na spływający do komory z watą/sznurkami płyn - tym bardziej więc zależało mi na tym by móc w taki własnie sposób odkładać swój zestaw. (*patrz EDIT)

Nie wiem dokładnie z czego to wynika, czy z mniejszych spadków napięcia, czy z powodu braku elektroniki czy jeszcze z czegoś innego ale na modzie mechanicznym pali się jakoś inaczej. Jest mocniej, jakoś tak wyraźniej i jest bardzo fajnie. 

Dziś z perspektywy czasu żałuje, że nie kupiłem jakiegoś "mechanika" wcześniej. Nie widzę większego sensu w kupowaniu dużo droższych, dużo większych "elektroników".
Wiem natomiast już teraz że chcę mieć kolejnego moda - marzy mi się mianowicie Caravela - mod bardzo podobny do Nemesisa ale wg mnie o wiele ładniejszy. Prawdę powiedziawszy Nemesisa kupiłem tylko dlatego, że do niego dostępne były te powyższe akcesoria - magnesy, konektor - których ostatecznie nie używam.

Obecnie nie używam SVD - nie to że jest jakiś wyraźnie gorszy - po prostu nie czuje takiej potrzeby, wole mniejszego i lżejszego Nemesisa zwłaszcza do parownika z dwoma grzałkami na dość grubym drucie 0,35.

[EDIT 2014-11-26]
Zareklamowałem w e-dymie w sklepie stacjonarnym w Wawie wspomniany wyżej konektor. Okazuje się że mają na stanie dwa typy. Dostałem ten drugi który pasuje, Po wykręceniu delikatnie pinu plus z parownika wszystko jest OK i pali się jakby lepiej - mocniej.

Nemesis z konektorem + Big Dripper

Przy okazji nabyłem także drugi komplet magnesów do Nemesisa. Zamontowałem wszystkie (razem 4 sztuki) i teraz przycisk pracuje lepiej niż na sprężynie i jednocześnie można moda postawić na przycisku - już się sam nie włącza, tak więc z czystym sumieniem mogę takie rozwiązanie polecić.

wtorek, 18 listopada 2014

Big Dripper klon (v2)

Wreszcie mam. Pierwsza konstrukcja tego typu na moim stanie.

Zakupiony na Fasttech'u za 13$ z przesyłką 14$.

Czym jest Big Dripper przeczytać możesz w poprzednim moim poście tutaj:

Na początek kilka zdjęć...

zdjęcie na szybko wykonane jeszcze w aucie, pod pocztą :)

Grzałki nawinięte również na szybko, na fotce 2x10 @ 0,3 Kanthal A1 (1,7 oma każda) - pręt 2,5 mm średnicy

Big Dripper + Nemesis (klony) z baterią 18350


Big Dripper + Nemesis (klony) z baterią 18350

Big Dripper + Nemesis (klony) z baterią 18350

porównanie z SVD+Kayfun
a tak wygląda z baterią 18650 i plastikowym dripem


Pierwsze wrażenia:
Absolutnie oszałamiający efekt czystego smaku, ciepłej ale nie duszącej czy drapiącej, nie wymuszonej, gęstej i słodkiej chmury. Jestem zszkokowany, wręcz zakochany w tym smaku - nie spodziewałem się że będzie aż tak dobrze!

Moj pierwszy setup zalałem płynem o mocy 18 mg i juz po 5 zaciągnięciach musiałem odstawić zabawkę bo poczułem ze już przedawkowałem nikotynę.

Regulacja przepływu powietrza działa doskonale.  Można ją maksymalnie otworzyć by zaciągać się "do płuc" albo niemal całkiem zamknąć by palić w stylu "usta-płuca" (co kto lubi) i wówczas opór ciągu można bez problemu ustawić taki jak np w Kayfunie. Regulacja ta działa stosunkowo ciężko, nie ma więc mowy by samo się coś przedstawiło.

Sam mechanizm pompki również działa dobrze i jak na razie nie mogę mu nic zarzucić.

Przy pierwszym napełnianiu odnotowałem mały wyciek płynu przez otwory powietrzne. Nie pomyślałem i nie zamknąłem ich podczas napełniania i to był mój błąd. Przy drugim napełnianiu nie było już takiego problemu. 

Na obecną chwilę używam go dopiero jeden dzień, na pierwszym setupie grzałkowym opisanym powyżej ale nie czuje specjalnej potrzeby by już teraz majstrować przy grzałkach. W komplecie z nemesisem oraz baterią 18650 (największą) tworzy doskonały duet. 

Kładę go normalnie na blacie w pozycji poziomej, nic nie cieknie - ani z pod pinu, ani z otworów. 

- Ok a jakie widzę już teraz wady tego parownika?

Ustnik w dolnej części jest wilgotny - to wynik tego że pełni funkcję dźwigni tej pompki, przez to jego fragment podczas pompowania wchodzi do komory parownika. Nie wiem jak innym ale mi osobiście to nie przeszkadza.


Ponadto, nieco nie przemyślane zostało napełnianie tego urządzenia. Brakuje gdzieś śrubki jak w Kayfunie. Napełniam go więc poprzez odkręcenie górnego dekielka. Pojemność parownika jest zmarnowana bo napełnić go w ten sposób można tylko do wysokości szybki, tak więc nawet po zalaniu w ten sposób na full po skręceniu i tak mamy raptem pół bańki wypełnione. Zakładam że kolejne odsłony tego parownika rozwiążą ten problem.

[edit - po 24h od pierwszego zalania]
W opisie na fasttechu podane jest że parownik ma pojemność 5 ml. To fikcja. Przy użyciu najcieńszej igły jaka jest dostępna na rynku (wg informacji z apteki) czyli "0,45 x 16" udało mi się napełnić zbiornik przez otwór którym płyn kapie na grzałki.

Wygląda to tak:



napełniony praktycznie pod korek - 2,5 ml

Napełnianie w ten sposób jest czasochłonne bo przez tak małą igłę gęsty liquid cieknie bardzo powoli, właściwie to szybko kapiące malutkie kropelki. Napełnienie zajęło około 2 minut.

Ta mała pojemność to wg mnie jest jakiś problem w tym parowniku bo te 2,5 ml bardzo szybko schodzi. Zapewne w moim przypadku w ciągu dnia będzie wymagane uzupełnienie. No cóż, trudno - i tak warto :)

Jeszcze jedna uwaga odnośnie mniejszych ustników. Próbowałem ale efekt jest taki że ustami dotyka się tej wilgotnej od płynu części co zwyczajnie szczypie/piecze i nie należy do przyjemności.

A tak wygląda wata po całym dniu użytkowania czyli po jakiś około 4 ml liquidu. Zdjęcie pewnie tego nie oddaje ale jest ona niemal biała, bardzo czysta - w zasadzie wygląda prawie tak jak po zalaniu. Na tym etapie nie wiem jeszcze czy to fakt że w dripperach odkłada się mniej syfu czy po prostu samego użytego płynu (Cuban Cigar - Blue Mist 18 mg).



Wszelkie uwagi na temat tego jak robić podwójne grzałki w dripperach, jakie są wasze ulubione sprawdzone setupy w tego typu parownikach bardzo mile widziane :)

[Edit 2 dni później - Kayfun nadal mieszka w szufladzie]
Zauważyłem że są pewne problemy z prawidłowym nawilżaniem waty (nie zawsze, czasem). Jest mi czasem ciężko wyczuć jak często i ile razy przyciskać ustnik bo to czy płyn leci do komory czy nie zależy trochę mam wrażenie od dwóch rzeczy. Po pierwsze - od wypełnienia zbiornika - czego jednak nie jestem pewny to bardziej przeczucie. Po prostu gdy tank jest pełny, mam wrażenie że guzik pompki pompuje więcej płynu. Po drugie, żeby dobrze pompowało płyn na grzałki trzeba - co jest dla mnie dziwne - parownik pochylić niemal do poziomu. Gdy jest w pionie często prawie nic nie leci przez tę maleńką dziurkę, gdy się go pochyli leci na raz kilka kropli. Powyższe spostrzeżenia chętnie bym skonsultował z kimś kto również posiada taki parownik.

Kolejna sprawa to rozmiar tej dziruki którą spływa płyn. Ona jest bardzo malutka, skoro wchodzi tam dość ciasno igła 0,45 to zakładam że jej średnica jest tutaj około 0,5 mm, ale nie mam jak tego obecnie udowodnić. Mam jednak wrażenie że w oryginale jest ona większa.

oryginał - fot ze strony http://vapinggriffin.com/shop/atomizers/big-dripper-atty-rdta/
a tak wygląda ten otwór w klonie:

klon
Zastanawiam się czy nie powiększyć tego otworu, ale na to jeszcze przyjdzie czas.
- Może ktoś wie jaki w oryginale jest rozmiar? Zyskać można lepsze nawilżanie, łatwiejsze napełnianie metodą strzykawkową ale wiadomo - wiąże się to z ryzykiem uzyskania wodospadu :P

Jest jeszcze jeden problem z tym parownikiem, mianowicie śrubki. Na powyższym zdjęciu widać obok otworu owietrznego obrysowany pierścień, to są slady po śrubach które nie były dokręcone na max do pinów. Jednak po dokręceniu tych śrubek do oporu bez większego problemu można uciąć nimi drut! Problem nie jest jakiś bardzo poważny - ale jest. Na internetach wyczytałem że dobrym pomysłem jest używanie w tym przypadku śrubek bez "łba", na klucz imbusowy.



[Edit 27-12-2014]
Big Dripper jest nadal moim faworytem a Kayfuna nie używam już wcale - to nie ta liga :)
Próbowałem ze słabszymi liquidami, konkretniej z mocą 12 mg bo z początku ta 18 wydawała mi się zdecydowanie zbyt mocna. Nic z tych rzeczy. Obecnie pale tylko 18. Zbyt mocny smak zbyt ostry czy drapiący to prawie zawsze wina "gołego" drutu - tzn gdzieś jakiś kawałek drutu nie styka nigdzie z watą, delikatne poprawki igłą i jest bajecznie.
Nie modyfikowałem też otworu którym płynie płyn na grzalki. Jest maleńki i to bardzo utrudnia napełnianie ale jakoś się do tego przyzwyczaiłem. Wiem też już teraz że gdy parownik jest pełny jedno nacisniecię dosłownie zalewa grzałki gdy płynu jest zaś mało, trzeba go pochylać poziomo i pompowac nawet 3 razy ale to daje się tez wyczuć w smaku.

Obecnie palę na następującym setupie:
2 x 7 zwojów z Kanthal 0,4 na średnicy 2,5 mm.
Ta konstrukcja bardzo dobrze mi się sprawdza - jest moją ulubioną kombinacją na tę chwilę, chcę także sprawdzić jak wyjdzie 2 x 6 zwojów z Kanthal 0,4 na średnicy 3,0 mm - długość drutu niemal identyczna (35 mm vs 36) jednak grzałki zupełnie różne choćby z uwagi na ilość waty/płynu w pobliżu zwojów.
W każdym razie opór wychodzi tu łącznie około 0,4 oma.

Palę tak na całkowicie otwartych otworach powietrznych.

W międzyczasie dałem się naciągnąć na kolejny parownik - Aspire Atlantis - o którym w kolejnym poście jednak już teraz mogę zdradzić że choć parownik jest fajny to jednak satysfakcja z palenia na dwu grzałkowym Big Dripperze jest znacznie większa w mojej skromnej opinii :)

[EDIT 28-12-2014]
Chciałem się także pochwalić ustnikiem jaki nabyłem do tego zestawu:


Ustnik pochodzi z FastTech, kosztował 2,53$ - jest idelnie zlicowany, ma duży otwór co pozwala mocniej się zaciągać. Zdecydowanie polecam.